Wnętrostwo i przepuklina pachwinowa u dzieci

Artur miał zabieg na jednostronne niezstąpienie jądra i usunięcie wodniaka, a jak się później okazało, także na przepuklinę pachwinową. Lekarz ustalił, że jąderko Artura zatrzymało się w obrębie kanału pachwinowego z powodu przepukliny, która była dość duża i nie pozwoliła jąderkowi zstąpić.

Podane niżej wiadomości oparte są tylko i wyłącznie na moim doświadczeniu i informacjach, które uzyskałam od lekarza i pielęgniarek.  Osoby zainteresowane, których dzieci też cierpią na podobną przypadłość proszę o dystans... jak wiadomo, różni są lekarze i różne są zwyczaje w szpitalach.


Przygotowanie do zabiegu

Przede wszystkim, warunkiem koniecznym, żeby zabieg się odbył, jest całkowicie zdrowe dziecko. Absolutnie nie ma mowy o żadnym nawet katarze czy stanie podgorączkowym. Przed zabiegiem maluszek ma być na czczo, czyli pozostać sześć godzin bez jedzenia i picia. Artur i inne dzieci przygotowywane do zabiegu dostawały kroplówkę z glukozą i "nawadniaczami".


Zabieg

W przypadku Artura zabieg się przedłużył do dwóch godzin, ponieważ w trakcie operacji okazało się, że jest przepuklina. Wstępnie informowano nas, że zabieg na niezstąpione jądro trwa około godziny. 

Rodzice mogą towarzyszyć dziecku tylko w drodze na blok operacyjny i z powrotem na salę. Po wybudzeniu, kiedy byliśmy już w swoim boksie, mogłam wziąć w ramiona swojego synka, utulić go i wyciszyć. Dwie-trzy godziny po zabiegu Artur spał. Jednak od czasu do czasu wybudzał się z płaczem. Miał ochrypły głos i widać, że miał problem z przełknięciem śliny. To zapewne efekt po intubacji. Wtedy moczyłam smoczek w wodzie i podawałam go Arturowi. Zauważyłam, że przynosiło mu to ulgę i zasypiał ponownie. Warto też do szpitala spakować kocyk... mój syn po wybudzeniu potrzebował dodatkowego nakrycia bo cały trząsł się z zimna.


Ból po zabiegu

Artur przez pierwszą dobę po zabiegu przyjmował środki przeciwbólowe. Wieczorem, po zabiegu dostał kroplówkę z pyralginą. Później był to już zwykły syrop przeciwbólowy typu Ibum czy Nurofen. Podawałam go średnio co 4 godziny. Po Arturze widać było, kiedy cierpi. Myślę, że każde dziecko na pewno o tym zakomunikuje. Gdyby nie grypa żołądkowa, która zaatakowała mojego syna i skutecznie go osłabiła, na trzeci dzień po zabiegu naprawdę nie pamiętałby już o żadnym bólu czy ranach.


Dieta

4 godziny po zabiegu dziecko może dostać coś do picia. Poić należy małymi porcjami co 10-15 minut. Najlepiej, żeby to była woda lub słaba herbatka. Jeśli przez półtorej do dwóch godzin od podania płynów nie występują wymioty można podać dziecku stały posiłek. Artur zjadł chlebek z masełkiem, bo nie chciał kaszki. Ogólnie można podać wszystko, co jest lekkostrawne. Niewskazane są surowe owoce i warzywa. Warto do szpitalnej torby spakować kaszkę dla dziecka, biszkopty lub jakąś bułeczkę. W naszym przypadku było tak, że Artur po zabiegu mógł zjeść dopiero po 20:00... a szpitalna kolacja była o 18:00.


Pielęgnacja

Zaleca się, aby dziecko zaraz po zabiegu leżało. Może siadać tylko, jeśli będzie miało podparte plecki. Na drugi dzień, jeśli dziecko wyraża taką chęć (Artur chciał wręcz biegać) dziecko może już samodzielnie się poruszać. Nie powinno jednak "szaleć", forsować się, ani dźwigać.

W przypadku zabiegu na niezstąpione jądro, rany pooperacyjne są dwie, jedna na brzuszku, druga na worku mosznowym. Szwy są rozpuszczalne. Obydwie rany należy przemywać octeniseptem i zaklejać opatrunkiem, który zmienia się w razie potrzeby, czyli kiedy się zamoczy lub zabrudzi. My Arturowi zmieniamy opatrunek na brzuszku raz dziennie, ten na mosznie praktycznie przy każdej zmianie pieluszki. Po zabiegu nie należy podawać posiłków, które rozluźniają stolec, gdyż wtedy łatwiej utrzymać rany w czystości. Niestety w przypadku Artura było to trudne z powodu biegunki.

Przez siedem dni po zabiegu dziecko nie powinno się kąpać,  aby nie rozmoczyć ran pooperacyjnych. Wskazany jest szybki prysznic.

Wizyta kontrolna odbywa się tydzień po zabiegu... my znów odstajemy od tych zaleceń, gdyż są święta Wielkanocne i wizyta odbędzie się 4 kwietnia.




27 komentarzy:

  1. Biedaczek się nacierpiał! Ale najważniejsze że już po wszystkim!!
    U nas tez młody miał wodniaka i to sporego, ale całe szczęście sam się całkowicie wchłonął już! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z powodu samego wodniaka też nie byłoby operacji... ale niestety jąderko i przepuklina już tego wymagały.

      Usuń
  2. Na pewno to był trudny czas dla Ciebie i dla Artura;( przykre to jest, kiedy taki maluch musi do szpitala...
    mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko o tym zapomnimy :) niedługo przyjdzie wiosna... i spacery... i słońce :)

      Usuń
  3. potwierdzam informację :) tak jak już kiedyś wspominałam, synek miał przepuklinę pachwinową. 6h przed zabiegiem i 4 h po bez płynów i posiłków, to był dla nas największy problem. Mój synek dużo pije, więc było ciężko. Po zabiegu zalecano 5 dni bez chodzenia/ biegania (aż do kontroli lekarskiej). Nie polecano żadnych maści/kremów na smarowanie blizny - samo pięknie się zagoiło. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też nie wspominano o żadnej maści :) Być może małym dzieciom skóra szybciej się regeneruje.

      Usuń
  4. Dobrze, ze to już za Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko.....
    Współczuję strasznie.....Oby szybko się zabliźniło i było po sprawie....

    OdpowiedzUsuń
  6. ciężki i trudny czas za Wami... oby już teraz wszystko było ok...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Ci bardzo za tego posta :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciężkie przeżycia mieliście. Ważne, że juz za Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że u dziewczynek trzeba tylko pilnować żeby się wargi sromowe nie skleiły.. Nacierpiał się synek :( Oby wszystko się pięknie i szybko zagoiło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och kochana dziewczynki później też się nacierpią... weźmy chociaż pod uwagę okres i poród :)

      Usuń
  10. Anonimowy3/24/2013

    Cieszę się że z Arturem już lepiej.Serdecznie Was pozdrawiam Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękujemy za posta, mam jednak nadzieję, że się nie przydadzą te informacje... Buziaczki dla Arturka :*

    OdpowiedzUsuń
  12. oj biedaczysko małe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedactwo... Ale wiem co i jak, bo w rodzinie miałam taki podobny przypadek, że tak powiem. Ściskam Was :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mordoklejko, najważniejsze, że macie już za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak się trzymasz? Z opisu wydaje się, że byliście wszyscy bardzo dzielni. Buziaki dla Was!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Normalnie łezka w oku się kręci... biedaczysko kochane... obyście szybko o wszystkim zapomnieli...

    OdpowiedzUsuń
  17. Biedny Artur, że musiał tyle wycierpieć :( Dobrze, że to już za Wami!

    OdpowiedzUsuń
  18. biedactwo! dużo, dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy7/07/2015

    Mam pytanie po tak długim czasie, bo będziemy niebawem przechodzić zabieg sprowadzenia jąderek. Czy blizny są nadal widoczne? Pozdrawiam! Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się dobrze przypatrzę to blizny widzę, ale myślę, że osoba, która o nich nie wie nic nie zauważy :)

      Usuń
  20. A, gdzie wykonywany był zabieg u waszych dzieci? Szukamy właśnie dobrej placówki na Śląsku. Słyszeliśmy, że np. w Tychach w Dea Slaus można go przeprowadzić. Chcemy uniknąć czekania w ramach NFZ. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz syn był operowany w Łodzi, w Centrum Zdrowia Matki Polki, prywatnie chodziliśmy do dr Samolewicza - chirurga dziecięcego - z czystym sumieniem polecam tego lekarza :)

      Usuń