Pankejki

Nie miałam okazji pochwalić się jeszcze, że razem z moim małym kucharzem załapaliśmy się do drugiego etapu w konkursie organizowanym przez blog Klocek i Kredka. Co prawda konkurs już dawno został zakończony i do etapu pierwszego się nie załapaliśmy, co mnie w ogóle nie zdziwiło, bo konkurencja była dość duża i silna. Ale z prawie 250 zgłoszeń zostało wyłonionych około 50, w tym nasze pankejki! I teraz meritum... z przepisów, które dostały się do drugiego etapu, powstanie CookBook... być może też wersja hard, jak to ujęła autorka bloga. No więc mamy sukces :)

A oto zwycięski przepis.


Składniki:

- 2 jaja

- duży jogurt naturalny lub maślanka lub kefir

- w pojemniku po jogurcie/maślance/kefirze odmierzyć taką samą ilość mąki (polecam pół na pół pszenną i pełnoziarnistą)

- 1/3 szklanki oleju

- 2 płaskie łyżki cukru pudru

- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

- ½ płaskiej łyżeczki sody


Wszystkie składniki wymieszać ze sobą dokładnie (może zrobić to za nas nasz mały pomocnik).
Piec placuszki na dobrze rozgrzanej patelni, na złoty kolor.
Pankejki można przed podaniem polać jogurtem i posypać ulubionymi owocami. Można także podać z dżemem. Same także bardzo dobrze smakują.  


Mój mały kucharz



 Chciałam zrobić ładne zdjęcie naszym placuszkom, niestety w obecności takiego łasucha jak Arturo, graniczyło to z cudem...

 ... ale w końcu się udało ( nie, Artur nie dostał po łapach :)



Smacznego!

25 komentarzy:

  1. Gratuluję :) Ja ostatnio u Kredki wygrałam apteczkę podróżną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzięki Tobie trafiłam na ten fajny blog :)
      A rozdanie apteczek przegapiłam... miałam zamiar się zapisać i zwyczajnie zapomniałam. Gratuluję.

      Usuń
  2. Wyglądają przepysznie... Nic dziwnego ze Arturek pchał paluszki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje:)) ...my tez się zajadamy tylko zamiast oleju dodajemy starte jabłko lub mak :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jabłkiem też robię... ale z makiem to muszę spróbować :)

      Usuń
  4. Ale smakowite! Artur boooski! Pozdrawiamy serdecznie i gratulujemy sukcesu!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale kucharzy Twój Mały Przystojniak :)
    my też robimy podobne placuchy, tylko z samych żółtek, zmiast cukru dajemy syrop z agawy i nie używamy proszku, co najwyżej odrobinka sody :)

    Gratulujemy przepisowego sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wyglądają genialnie, chyba skorzystam z Twojego przepisu, bo od zawsze mnie kusiły te amerykańskie cuda:)

    OdpowiedzUsuń
  7. pycha! Arturek z miską wygląda obłędnie:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrze na zdj i robie się głodna :)
    Połowa sukcesu to dobry pomocnik :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepis na pewno wykorzystam! :-) Pięknie wyglądają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zrobiłaś, że wszystkie mają tę samą średnicę? :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zasługa praktyki i "miarki" w oczach :) Ale wylewam na jednego placuszka ok. półtorej łyżki stołowej ciasta... na sam środek i pozwalam, żeby się sam rozlał.

      Usuń
  11. Anonimowy3/03/2013

    mniam! Pysznie wygląda.

    Anula

    OdpowiedzUsuń
  12. no cudo! zdolniacha z Ciebie :0) gratki dla Was ;0)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mniam, mniam, ale mi smaka narobiliscie! Kolejny przepis do wypróbowania:)

    OdpowiedzUsuń
  14. pomocnik super! :)

    aj chyba wypróbuję przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  15. My uwielbiamy je po prostu, nawet dziś na sniadanie takie pałaszowaliśmy:))

    OdpowiedzUsuń
  16. apetycznie wyglądają :))

    OdpowiedzUsuń
  17. mmm muszę spróbować :)))) a zdjęcie jak z książki kucharskiej :D

    OdpowiedzUsuń
  18. o jezuniuuuu to musi być pyszne!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. śniłam o nich i dzisiaj będę robić :) właśnie wlazłam tu po przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyglądają pysznie, na pewno spróbuję :) a Artur jest Cudny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i spróbowałam, wyszły pyszne, tylko kompletnie inaczej wyglądały, zarumienione końcówki a mniej wewnątrz. Ale były pyszne :P

      Usuń