Małymi kroczkami do przodu

Artur zaczyna sygnalizować potrzebę siusiania. Przybiega do nas i pokazuje na pieluszkę. Niestety jeszcze dużo przed nami bo posadzony na nocniku rzadko kiedy robi siku. Bywa też tak, że załatwia swoją potrzebę w trakcie zdejmowania pieluszki. Ale jak tylko zrobi się cieplej, jak tylko Artur dojdzie do siebie po zabiegu to zabiorę się porządnie za to nocnikowanie i puszczę Artura w samych majteczkach... niech poczuje mokro... i majtki to już tylko jedna rzecz do zdjęcia... nie to, co pielucha i spodnie.

Pojawił się też problem z rozmiarem nocnika. Nie wiedziałam, że to ma jakieś znaczenie, ale jednak! Okazało się, że nocnik, który Artur odziedziczył po Zuzi nie jest odpowiedni, ponieważ siku i tak  zawsze ląduje poza nim... taki jest rozprysk, że tak powiem. No więc od dwóch dni próbuję rozwiązać zagadkę związaną z rozmiarem nocnika. Odwiedziłam kilka sklepów i odkryłam, że rzeczywiście posiadamy bardzo mały nocnik... na dodatek z bardzo niską osłonką... taki chyba typowo dziewczyński :) 
No ale znalazłam już odpowiedni, z którego żadne siku się nie wydostanie. Dokładnie taki:




Teraz pozostaje mi jeszcze zakupić sto par majteczek i możemy zaczynać przygodę!

A my? Powolutku, małymi krokami realizujemy plan wyjazdu. Na razie tylko w głowie, bo w praktyce wszystko stoi i czeka na czas "po zabiegu". Jednym zrealizowanym punktem, który nas ucieszył,jest sprzedaż auta. Do niedawna też, cieszyliśmy się, że mamy chętną osobę do wynajmu naszego mieszkania, ale ona chciałaby zamieszkać już od maja... a mamy prawie połowę marca, a mąż nadal w Polsce. W skutek tego, że wszystko się przedłużyło, niestety wynajem tej osobie odpada. To była znajoma, sprawdzona osoba, która miałam nadzieję, że zadbałaby o nasze mieszkanko. Wiem, że ciężko będzie nam znaleźć chętnych, bo płacimy bardzo wysoki czynsz. Poza tym, boję się, że mieszkanie zastanę zdewastowane.

Postanowiliśmy więc, wystawić mieszkanie do sprzedaży. I kupić kawalerkę z mniejszymi opłatami... na pewno będzie więcej chętnych. Poza tym, nie będzie nam szkoda innego mieszkania tak, jak naszego, kochanego, odpicowanego ;) A mieszkanie kupić musimy, coby nie płacić 19% od wzbogacenia naszemu kochanemu państwu. Poza tym, na wszelką wszelkość chcemy coś tutaj mieć. Przynajmniej przez pierwsze dwa lata. Jeśli okaże się, że emigracja nie jest dla nas, będziemy mieli gdzie wrócić. A pieniądze nawet zostawione na koncie mogą stracić na wartości. 

Mam tylko nadzieję, że uda nam się ta zamiana mieszkań. Pogodziłam się już z tym, że muszę zostawić moje mieszkanko... właściwie od stycznia, kiedy to zobaczyłam rachunki po podwyżce, już tak bardzo nie pałam do niego miłością. I nawet, gdybyśmy nie wyjeżdżali, to i tak musielibyśmy znaleźć tańsze lokum. A poza tym pragnienie wyjazdu ciągle jest takie samo... razem z mężem tęsknimy za Anglią... często o niej rozmawiamy, wspominamy... I nie chodzi o rzeczy materialne... tam odzyskaliśmy wolność i spokój. Nie wiem jak to działa, ale tak właśnie jest. A może w poprzednim życiu tam mieszkaliśmy i dlatego tak nas tam ciągnie? :)

Powolutku też szykuję torbę dla Artura do szpitala. Odkładam już wyprane piżamki i kocyk, robię listę potrzebnych rzeczy do kupienia i... wieczorem po cichutku płaczę w poduszkę. Mój malutki, kochany synek... tak się boję.


19 komentarzy:

  1. Ojej. Wiem co czujesz...tez byłam w szpitalu ale pamiętaj, ze to dla jego dobra i szybko wrócicie a potem juz tylko ukochana Anglia:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. My na razie zaopatrzyliśmy się w lektury o siusianiu ;) A Niedźwiedź da radę! da!

    OdpowiedzUsuń
  3. powolutku dojdziecie do wprawy....my mamy taki ochraniacz przeciw siuśką /żeby nie uciekały/ jednak Synek nie chce usiąsć na nocnik gdy to widzi..tez myslimy o rozpoczęciu nocnikowania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nocnikowanie... no cóż bardzo ciekawe doświadczenie. My jesteśmy w trakcie, ale jest lepiej niż sądziłam. Jak zwykle okazało się, ze strach ma wielkie oczy... Trzymam za was kciuki, szczególnie za Arturka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u nas "pójdzie" równie szybko co u Was :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za realizację waszych planów!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, ja lezalam juz dwa razy z moim misiankiem w szpitalu (pierwszy raz gdy mial 8 m-cy) i mam gesia skorke jak tylko slysze to slowo.. Nie zeby sie tam nam dziala wielka krzywda, ale jednak.. ten strach o dziecko,otoczenie, krzyk.. igly.. :-( Nie zazdrosze, ale napewno wszystko pojdzie dobrze i wrocicie szybciutko do domku. Tule mocno :*

    Przykro mi, ze bedziecie musieli sprzedac mieszkanko :-/ Moze uda sie jeszcze znalezc kogos zaufanego do czasu, kiedy bedziecie wyjezdzac? Moze jakis znajomy, znajomego? Rozumiem Cie bo i ja nie wyobrazam sobie "wpuscic" na nasz "strych" kogos zupelnie obcego.. a juz w ogole po tym co ujrzalam jakis czas temu u jednej blogerki.. sama zobacz -> http://martuchnaj-zyciejestpiekne.blogspot.cz/2013/02/witajcie-dzis-post-zupenie-nie-o.html

    Co do nocnika.. to kciukam wam mocno :-) Tzn Arturkowi :-) My przynieslismy nocnik do domku, jak tylko zrobilo sie cieplo, bez zadnego wczesniejszego oswajania :-) powiedzielismy pieluszce "papa" i dalismy na pupcie majty - 3 dni i Martin byl "nauczony" :-) Mial 20m-cy. Ale przyznam sie ze osiolek ze mnie.. dopiero teraz mnie uswiadomilas, ze sa rozne rozmiary nocnikow :-O U nas w sklepach wszystkie takie
    same, czyt. male :p I meczymy sie z "uciekajacymi" siuskami czy mokra pupcia po wstaniu z nocnika i nie przyszlo mi do glowy, zeby poszukac na necie.. Eh. ZAraz zobacze czy ten, ktory pokazalas mozna kupic i u nas. Buziol wielki.. i kciukam mocno byscie ze szpitala wrocili tylko z pozytywnymi wspomnieniami :-) Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o nocnik to ja też się czuję jakbym odkryła Amerykę :) Możesz popatrzeć na Ebay, być może tam znajdziesz taki model. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Do wyjazdu macie jeszcze trochę czasu. Zdążycie na pewno wszystkie sprawy poukładać i zakończyć.
    Nowe życie przed Wami:)

    My również zdecydowaliśmy się na sprzedaż domku w PL. Tak samo jak Ty czuję smutek i żal, bo kocham nasze miejsce, jest wymarzone i wyśnione. Jednak żyć tam się nie da:(

    Powoli wszystko układa się tutaj i mam nadzieję, że z każdym dniem będzie tylko lepiej.

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  8. brawo, brawo ;) w tym wieku zaczyna sygnalizować, to super! my zaczęliśmy przyzwyczajać Maksia do nocnika w okolicy 2 urodzin, ale okazało się, że to za szybko. Za to teraz nie ma już problemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie płacz, Twój Synek jest pewnie bardziej dzielny, niż przypuszczasz... Robisz to dla Jego dobra i On będzie Ci za to kiedyś wdzięczny.
    Wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyobrażam sobie jak się czujesz i że sie boisz- wspólczuję ci i trzymam mocno za Was kciuki! Pomyśl, ze to tylko niegroźny zabieg, nic mu nie grozi, to dla Jego dobra i szybko będzie po wszystkim. Będzie dobrze, trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas temat wyjazdu też na tapecie...I W momencie kiedy poczęliśmy przygotowania, a raczej mąż począł, to posypały się jakieś oferty pracy. Nie wiadomo na ile pewne i czy gra jest warta świeczki. Nie wiemy co robić:/ Trzymam za Was kciuki:)

    Do 18 co raz bliżej - trzymam kciuki za zabieg Artura!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, skąd ja to znam... plany swoje, los swoje. Trzymam za Was kciuki.

      Usuń
  12. Oooo co do nocnikowania to ja mam plan podobny do Twojego, bo na razie nam nie wychodzi ta sztuka :) Przykro, że tak wyszło z mieszkaniem... A za Arturka trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno pójście na żywioł jest najlepszy :) Zdjąć pieluszkę i cierpliwie czekać na efekty.

      Usuń
  13. Podziwiam, nie wiem czy potrafiłabym wszystko zostawic i przeprowadzic się. Tak bardzo przywiązuje sie do miejsc, że dla mnie straszna była przeprowadzka z miasta do miasta, a nawet z ulicy na ulice.

    OdpowiedzUsuń
  14. hmmm nie wiedziałam że nocniki mają rozmiary ;-)


    przytulam mocno na wszystkie smutki!! i trzymam mocno za Was kciuki~!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja zaczynam myśleć - to znaczy czekam na ocieplenie i puszczam Frania w majtasach. wierzę, ze się szybko nauczy, bo on jest chętny do nauki, podpatruje, naśladuje. Już zaczął sygnalizować, że ma w pieluszce "papu", więc myślę, że to dobry krok.

    OdpowiedzUsuń