A miało być tak pięknie

Artur wczoraj był okazem zdrowia. Ładnie jadł. Po powrocie do domu odzyskał od razu radość i wigor. Niestety rano zaczął wymiotować. Cokolwiek wypije czy zje, od razu zwraca. Byliśmy u lekarza. Na szczęście nie jest to żadne powikłanie pooperacyjne, ale jakiś parszywy wirus przywieziony ze szpitala. Z dwojga złego lepsza jelitówka. 

Pani doktor przepisała elektrolity i probiotyki do picia i kazała non-stop nawadniać organizm. Jeśli Artur będzie coraz bardziej apatyczny mamy jechać prosto do szpitala. Przecież wczoraj z niego wyszliśmy :( Nie chcę tam wracać... Artur tym bardziej.

A kysz wstrętny wirusie, a kysz.

30 komentarzy:

  1. O rany! duzo zdrowka dla Arturka.. oby my szybko przeszlo i obylo sie bez powrotu do szpitala :-( buziol

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrówka:( idziez do szpitala i zamiast wyjśc zdrowym to wychodzisz bardziej chory niz przed pójscie do niego:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, toż to urok jakiś! Szpital szpitalem a sterylność sterylnością...
    Kiedy Młody leżał z zapaleniem płuc, przenieśli nam do sali małą cygankę z zakaźnego. Wyobrażasz sobie? A najlepsze, że mała biegała wszędzie, śliniła się, zabierała dzieciom zabawki, a kiedy dostała biegunki, mama wsadziła ją do wanny z całą zawartością pieluchy i nie odkaziła po myciu. I to wszystko w ciągu godziny. Zrobiłam takie zamieszanie, że lekarze zabrali to dziecko z powrotem na zakaźny w trybie alarmowym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na oddziale dwoje maluchów gorączkowało, jeden miał iść do zabiegu, ale z powodu gorączki zabieg odwołali... problem w tym, że tych gorączkujących dzieci nie przenieśli na inny oddział... i zostały u nas, wśród maluchów, które były po operacjach. Teraz widzę, że to wina zaniedbania.

      Usuń
    2. tylko, że to zaniedbanie z braku miejsca (czyli niskiego nakładu środków) się bierze
      niemniej jednak wszystkiego niedofinansowaniem tłumaczyć nie można, zdrowy rozsądek i ludzkie odruchy powinny być zachowane, szczególnie w aparacie służby zdrowia

      Usuń
  4. O matko, lepiej by to nie było nic złego i oby udało się pokonać to w domku . Zdrówka!!!!! i sił dla mamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowiej Arturku :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo zdrówka dla Arturka i niech ta jelitówka szybko zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A kysz! Uciekaj jak najdalej! Zdrowiej Maluszku szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. :( Szpitale to jednak siedlisko zarazków i właśnie takie wstrętne wirusy się pałętają :/ Obyście nie musieli tam wracać.

    OdpowiedzUsuń
  9. zdrówka dla Was!!a kysz

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie wspoloczuje :(

    OdpowiedzUsuń
  11. współczuje, sama również nie cierpię szpitali...

    OdpowiedzUsuń
  12. o kurde! Nie wracajcie tam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oh, niestety tak to jest ze szpitalami. Mam nadzieje ze to tylko jeden dzien. Sciskam dzielnego maluszka!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj to niedobrze....Trzymamy kciuki i życzymy dużo zdrowia Arturkowi!

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki za Arturka. Boryś po operacji też od razu się rozchorował, a wszystko przez antybiotyki kt podają w trakcie operacji, odpornośc mu spadła i zakatarzył się przeokrótnie, a na dodatek miał problemy z siusianiem po operacji stulejki, oj masakra była.... mam nadzieję, że wszystko szybko wróci u was do normy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy3/21/2013

    Witam Was!mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze i opanujecie to świństwo.Michasia(4lata) już po zabiegu i w domu narazie wszystko dobrze.Całuję Artura po babcinemu i dzielną Mamę również!!!!!!!!!Maria

    OdpowiedzUsuń
  17. No żesz w mordę jeża!!! zdrówka zdroooowka!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oby szybko przeszło! Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzyma kciuki, że to tylko chwilowe...

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj biedactwo, że też musiało się coś przyplątać. Mam nadzieję, że dzisiaj jest już wszystko dobrze i po wirusie nie ma śladu.
    My od wczoraj walczymy z Anginą:(
    Zdrówka życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Niech Arturek szybciutko wraca do zdrówka, trzymamy tu za niego mocno kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No to kciuki trzymam mocno za Was, za Artura najmocniej.
    Oby czym prędzej smyk doszedł do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Współczuję!! Dużo zdrówka dla Arturka. Mój Kubus także w trakcie pobytu w szpitalu (miał wtedy 4 tygodnie) złapał jakąś jelitówkę, przeszło po 2 dniach, ale stres był...

    OdpowiedzUsuń