Wyzwanie fotograficzne - Pomarańczowy

Dziś dzień Pomarańczowy. Lubię ten kolor, ale tylko wokół mnie... nie na sobie. Odpadają wszelkie pomarańczowe ubrania, tudzież lakiery do paznokci, cienie do powiek i biżu. Nie jest mi do twarzy w tym kolorze i już. Ale uwielbiam jeść pomarańcze. I właśnie dziś chciałam zrobić zdjęcie w roli głównej z tym owocem. Jednak weszłam do kuchni i stwierdziłam, że pomarańcze nie są mi potrzebne. 




Wzorki na ścianie malował mój mąż. W ogóle dużo w naszym mieszkaniu zrobiliśmy sami... włożyliśmy w nie dużo serca... jest takie typowo nasze. Będzie mi żal go opuścić... niestety już niedługo to nastąpi. Dlatego chodzę po mieszkaniu i patrzę na płytki, które kładł mąż, ściany, które razem malowaliśmy, wannę, w której odbyliśmy pierwszą kąpiel z kieliszkiem szampana, dywanik, troskliwie położony na podłodze, parapet, z którego Artur uwielbia podziwiać autka... jest tyle nas w tym mieszkaniu. I żegnam każdą tą rzecz z osobna... staram się odkochać.

To tylko materialne rzeczy... tam też uwijemy sobie przytulne gniazko. Najważniejsze, że będziemy mieli dużo czasu dla siebie... że będziemy razem. Tak to sobie tłumaczę... ale na razie trudno mi to wszystko przełknąć.

Z wieści bardziej wesołych, nakryłam Artura, jak zjada tynk ze ściany. Już przedwczoraj zauważyłam pod parapetem w kuchni trochę obsypanego tynku na podłodze... zadziwiło mnie to, ale nie wysnułam jeszcze żadnych wniosków. Wczoraj na własne oczy widziałam, jak Artur obdrapuje tynk pod parapetem i go zjada. 

Niejednokrotnie mówiłam, że kryzys idzie, czasy ciężkie i chyba tynk ze ścian będziemy jeść. 
Chciałam - to mam.

29 komentarzy:

  1. Sądząc po "kawałku" na zdjęciach wnioskuję że musisz mieć piękną kuchnię :))

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie tej Twojej kuchni, pokaż całość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zrobię post pożegnalny mojego mieszkanka i rzeczywiście porobię trochę zdjęć na pamiątkę? Wtedy pokażę nie tylko kuchnię :)

      Usuń
  3. Ja chyba nie na czasie. Wyjeżdżacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 90%... bo w życiu niczego nie można być pewnym... przeprowadzamy się do Londynu. Jeszcze tego nie ogarniam :)

      Usuń
    2. O kurka... szkoda takiej ładnej kuchni zostawiać ale jak to się mówi: życie! Obyś w Londynie miała jeszcze ładniejszą :)

      Usuń
  4. Aż chciałoby sie usiąść w tej kuchni i coś zjeść. Apetycznie wygląda :)
    Uąmiałam się z tego podjadania tynku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  5. Pięknie! Ten ciepły pomarańcz cudnie przełamuje obojętną biel.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja kuchnia zapowiada się fantastycznie.
    Koniecznie musisz pokazać więcej!
    Ja też uwielbiam pomarańcze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczną masz kuchnię!
    A w Londynie jest fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładnie w tym kąciku. Widzę też takie same pojemniczki jak moje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo klimatyczna kuchnia!
    Kochana, nasze pierwsze mieszkanie też robiliśmy praktycznie całe sami. Ale kupiliśmy większe i trzeba było się pożegnać. I od nowa robiliśmy drugie mieszkanie. Jeszcze nie skończyliśmy wszystkiego, a ja już myślę, ze jak wrócimy do Pl, to kupimy kolejne - większe, może dom ;) i ...od nowa będziemy je tworzyć ;)
    Dom jest tam, gdzie my. Będziecie kolejne gniazdko wić z sercem ;) Życzę wszystkiego dobrego!
    No, to rzeczywiście w Pl kryzys ;) U mnie Frank jedynie z podłogi zjada wszystko, co leży;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, dom jest tam, gdzie my... i tego będę się trzymać :)

      Usuń
  10. hehe uśmiałam sie z tego podjadania tynku
    trzymam kciuki za lepsze zycie razem w Londynie

    OdpowiedzUsuń
  11. piekna, jasna kuchnia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kubki i wzory na ścianie :)))piękne. Rozumiem Twój żal. Trzymam kciuki za przyszłość. No i masz rację, dom jest tam, gdzie my jesteśmy!

    OdpowiedzUsuń
  13. O...a ja znalazłam wczoraj całkiem spore zasoby kanapek...wracały ze szkoły i lądowały w pudle na zabawki, więc jakby co....nie martw się, nie będziecie skazani na tynk, u mnie na bieżąco są zapasy. A może ja synowi będę tynk do pudełka śniadaniowego pakować? Może chociaż to chudzina zje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek poleca tynk na drugie śniadanie :D

      Usuń
  14. O, a ja wczoraj odkryłam pokaźne zasoby kanapek, które po szkole lądowały w pudle na zabawki. Może ja synowi tynk do pudełka śniadaniowego będę pakowała? Skoro Arturowi tak smakuje, to może moja chudzina też się skusi :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna kuchnia! Przy zdolnościach Twojego męża i Twoich, na pewno ta w Londynie będzie równie piękna :))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba jako jedna niewielu nie miałaś problemów z pomarańczowym:) Dobrze, że blogi mają tylko wirtualne adresy. Będzie Cię można łatwo znaleźć, nawet w Londynie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, z bloga się nie wyprowadzam :)

      Usuń
  17. Piękna kuchnia :) Na pewno będzie wam ciężko, zostawić to wszystko. Mam nadzieję, że będzie wam dobrze w nowym domu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładne dekoracje :) Najważniejsze że będziecie razem :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękną macie kuchnię. Powodzenia w Londynie - tu jest fajnie, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  20. przytulnie... ciepło...
    też jestem bardzo sentymentalna. życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń