Jestem przerażona!

Zabieg Artura odbędzie się 18 marca. Termin może ulec zmianie, jeśli Arturo zostanie zaatakowany przez wirusy tudzież bakterie... nawet katar dyskwalifikuje go z zabiegu. Także od dziś dmucham i chucham na synka... i przeganiam z jego otoczenia wszelkie zasmarkane nosy.

Artura będzie operował ten sam doktor, u którego byliśmy na prywatnej wizycie... to chyba dobrze. Nadal przeraża mnie narkoza... na dodatek z intubacją. Lekarz powiedział, że to konieczne. Zabieg będzie trwał około godziny. Dziecko na drugi dzień wychodzi do domu. Pan doktor powiedział, że jeśli bardzo mi zależy, to może wypisać Artura do domu już tego samego dnia wieczorem... oczywiście pod warunkiem, że wszystko przebiegnie bez komplikacji. Wolę jednak, żeby synek pozostał w szpitalu na obserwacji przez tą noc... "a nóż widelec"?

15 marca Artur powinien być zaszczepiony przeciw różyczce, śwince i odrze...  i znów muszę przełożyć termin, bo trzy dni przed zabiegiem szczepienie jest wykluczone. Nie ważne, że Artur na tą szczepionkę powinien być ukłuty w listopadzie... i jesteśmy do tyłu z dwiema szczepionkami. No cóż, co się dowlecze to nie uciecze... byle zdążyć przed wyjazdem do UK.

Co do wyjazdu, to powolutku, małymi kroczkami realizujemy nasz plan emigracyjny. Mąż lada dzień będzie całkowicie bezrobotny... zostaniemy bez żadnego źródła utrzymania. Zaczyna mnie to wszystko bardzo przerażać. Mam nadzieję, że zdarzy się cud i znów trafi mu się jakaś dorywcza praca... tak jak to było ostatnio. Wiem, że mam zaradnego męża... bardzo w niego wierzę :)

Mąż na pewno do czasu zabiegu zostanie z nami w Polsce... Artur tego potrzebuje... ja też. Chyba nie dam rady sama tego udźwignąć... nie jestem stworzona do życia w pojedynkę. Razem można wszystko... przetrwamy ten ciężki okres... tak jak zawsze. I razem czekamy z utęsknieniem na słońce... pod londyńskim niebem... w Polsce już nawet na nie nie patrzymy.




28 komentarzy:

  1. :( oj dziewczyno, nie masz lekko. Aż mnie ciarki przeszły. Trzymam kciuki, szczególnie za tego dzielnego bohatera. Wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze!! Arturek jest dzielny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam mocno palce zeby wszystko przebieglo wedle planu! Duzo slonecznych dni i duzo zdrowka ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieje, że wszystko przebiegnie pomyślnie. Mój synek miał przepuklinę pachwinową. Zabieg trwał godzinę, pełna narkoza. Ze łzami w oczach czekaliśmy kiedy go przywiozą. teraz cieszę się, że nie zwlekaliśmy z tym. Po zabiegu została mała, prawie niewidoczna blizna i tylko my będziemy o tym pamiętać. trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz mówił, że zabieg na przepuklinę jest podobny do tego, który czeka Artura.
      Dzięki za kciuki :)

      Usuń
  5. Narkoza musi być z intubacją inaczej nie byłaby możliwa. I chociaż to konieczność to dla samego Arturka zabieg pod narkozą będzie mniejszą traumą niż w innym znieczuleniu :) A wiem co mówię, bo przeżyłam w życiu narkozę trzy krotnie.

    Dojdziecie wszyscy do siebie i lada moment wydarzenia będą dalekie od Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze przy narkozie robi się intubację... ja miałam narkozę bez intubacji, ale to był zabieg 20 minutowy... w przypadku Artura musi być pełna narkoza z intubacją.
      Trudno, jakoś to przebolejemy.
      Niedługo wszyscy o tym zapomnimy... mam nadzieję :)

      Usuń
  6. Ciężka sprawa. Ta intubacja faktycznie przeraża. Wiem, że będzie wszystko dobrze, ale to i tak nie poprawi Twojego nastroju.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam za was mocno kciuki.. za zabieg syneczka bez komplikacji, za nowa prace dla m i za pomysla przeprowadzke do Londynu :-) tule mocno

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymam mocno kciuki i wysylam moc wspieraczy na te trudne dni

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko bedzie dobrze:-) napewno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój Synek ma 2,5 m-ca i też nie ma wnętrostwo i wodniaczka... Idziemy na wizytę do chirugrga w przyszłym tygodniu, mam nadzieję, że samo mu zejdzie...Chociaż przy mukowiscydozie na którą jest chory Bruno, problem z jajeczkiem to akurat mniejsze zmartwienie...

    Będę śledzić Wasze losy, trzymam mocno kciuki, na pewno będzie dobrze :D

    Zapraszam do siebie ;)

    synek-mukolinek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno kciuki za Twojego synka... jesteś bardzo dzielna :)

      Usuń
  11. Wyobrażam sobie jak Ci ciężko, ale czytam, że optymizm też jest! Wszystko się ułoży! Będę za Was trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem co czujesz, cale to usypianie brzmi strasznie, ale na pewno wszystko skonczy sie szczesliwie i Arturek bedzie calkowicie zdrowy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie zawsze najbardziej przeraża narkoza :(( Trzymam kciuki za malucha, Ty mamusiu również musisz być dzielna :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki i to bardzo bardzo mocno, za Artura i za Wasz wyjazd!
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  15. trzymam mocno kciuki za Arturka.

    Mam też nadzieję, że mąż coś znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki za zabieg, wszystko będzie dobrze zobaczysz.

    Podziwiam Twoją chęć wyjazdu i tęsknotę za życiem zagranicą. Ja nie tęsknie za życiem na emigracji i za żadne skarby świata nie wyjechałabym już i nie opuściła mojego kochanego domu, miasta i rodziny..

    OdpowiedzUsuń
  17. Bedzie dobrze. To zawsze duze przezycie dla rodzicow, Maluszek na nastepny dzien zapomni.
    Pamietam jak Adas mial 11 godzinna operacje, a my na korytarzu czekamy i czekamy. Straszne uczucie. Takie nasze zycie jako rodzicow.
    Sciskam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystko bedzie dobrze, moj Szymon mial pelna narkoze w wieku 5 miesiecy tez bylam przerazona, ale wszystko obylo sie bez bólu, wiec jestem z Wami calym serduszkiem i trzymamy kciuki! BĘDZIE DOBRZE!

    OdpowiedzUsuń
  19. oho, kolejną emigrantkę będę witać? :) mam nadzieję, że wszystko się ułoży i nic Wam nie przeszkodzi. 3mam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzymam kciuki choć i tak wiem, że będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  21. oj jak ja CIę doskonale rozumiem...my dziś też do kliniki jedziemy...ech.

    OdpowiedzUsuń
  22. wszystko będzie dobrze, my przeszlismy przez identyczny zabieg, na dodatek Borysko oprócz przepukliny miał zoperowaną stulejkę...najgorsza jest pierwsza doba, ale pozniej zapomnisz o operacji, jak to powiedziala doktor operująca Boryśka dzieci nie mają czasu żeby się ze sobą cackać tak jak dorośli:)jak masz jakieś pytania pisz do mnie chetnie na nie odpowiem:) trzymam kciuki i za operację i za emigrację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bliżej daty zabiegu na pewno odezwę się z kilkoma pytaniami... dzięki :)

      Usuń
  23. Trzymam kciuki!
    Za Artura i jego zabieg i za wyjazd...
    Szczepieniem się nie przejmuj...W UK nie są obowiązkowe...

    OdpowiedzUsuń