Znów pod górkę

Wczoraj byliśmy u chirurga dziecięcego w sprawie wędrującego jąderka u Artura. Niestety pani doktor od ręki wypisała skierowanie na zabieg operacyjny nie dając nam już żadnych nadziei, że coś się zmieni. Pani doktor nas "zbyła". Zaszufladkowała nas do zabiegu i koniec. Jej zdaniem to "prosty zabieg z narkozą, latem, kiedy jest mniej infekcji i dziecko będzie trochę starsze"... na koniec dodała "napiszę już skierowanie, żebyście nie musieli kolejny raz przychodzić".

Nie zapytała nawet, czy Artur nie ma innych problemów zdrowotnych i czy ewentualnie kwalifikuje się do narkozy? Ja jestem pełna obaw... być może panikuję, ale Artur jest (według pani doktor BYŁ) wcześniakiem, jeździliśmy z nim po różnych specjalistach, ryczałam razem z nim na rehabilitacjach... nie po to, żeby teraz narażać go znów na niebezpieczny wpływ narkozy.

Poza tym, dręczy mnie nie tylko kwestia narkozy. Jądro w mosznie Artura jest... widzę je zawsze przy przewijaniu. Owszem, do pierwszego roku życia tego jąderka nie było... to widać na pierwszy rzut oka. Podczas USG jąderko także znajdowało się w mosznie, ale po chwili "uciekło" do kanału pachwinowego. Być może pod wpływem zimnego żelu i kamerki... czy jak to tam się fachowo nazywa. Rozmawiałam z koleżanką, której syn też ma wędrujące jądro, ale z racji, że jąderko przez większość czasu znajduje się w mosznie (wystarczy 50%), zabieg nie jest konieczny. Może właśnie z moim Arturem jest tak samo?

Pominę fakt, że teraz pani doktor mówiła, że jąderka schodzą do moszny do 6 miesiąca życia. Inny lekarz, u którego byliśmy wcześniej  twierdził, że do pierwszego roku życia dziecka jest czas. Słyszałam też opinie, że do 3 roku życia. Irytuje mnie ta rozbieżność informacji. Ale nie będę się już zagłębiać.

Postanowiliśmy, że pójdziemy do innego lekarza. Być może tym razem nie zostaniemy potraktowani szeregowo... uciekające jądro - zabieg, łzawiące oczko - zabieg.

Tak, tak... bo skierowanie na zabieg udrażniania kanalika łzowego też mieliśmy. Ale "przeczekaliśmy" sprawę. Oko Artura ma się świetnie... bez paskudnego zabiegu. Ostatnio byliśmy na wizycie kontrolnej u okulisty (już innego) i żadne kanaliki nie są zatkane.

I jak tu ufać lekarzom?

33 komentarze:

  1. Współczuję tej sytuacji :( chyba by mi serce pękło jakbym miała przed sobą wizję operacji i narkozy dla synka, przytulam Cię :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na samą myśl drżę... :(

      Usuń
  2. Koniecznie zaczerpnijcie porady innego lekarza. Przecież zabiegi to ostateczność. No, ale są tacy lekarze pożal się Boże, którzy nie leczą, a odhaczają kolejnych pacjentów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I my właśnie na takiego trafiliśmy... niestety :(

      Usuń
  3. ci niektórzy lekarze są faktycznie beznadziejni. lepiej idzcie do innego, może coś innego wymyśli/poradzi.. zawsze lepiej się skonsultować z drugim lekarzem i sprawdzić inne opcje. powodzenia i trzymam kciuki z aArtura!

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy1/30/2013

    Bardzo często jest tak, ze intuicja matki jest bardziej kompetentna niż wiedza lekarza. Ja ostatnio "gołym uchem" słyszałam zmiany w oskrzelach u mojej córeczki, a lekarka- pulmunolog nie słyszała przez stetoskop, dopiero inny lekarz się ze mną zgodził i mała już ma się lepiej. Często niestety musimy lekarzom sugerować różne rozwiązania, ja też niestety nie zawsze ufam lekarzom... Pozdrawiam. Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  5. na pewno warto takie rzeczy skonsultować z drugim lekarzem bo jesli w grę wchodzi jakiś zabieg to lepiej mieć co do tego pewność.

    OdpowiedzUsuń
  6. :( trzymajcie się... oby nie było się czym martwić...

    OdpowiedzUsuń
  7. Masakra z tymi lekarzami..

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze...Masz rację idźcie do innego lekarza. Ja lekarzom nie ufam:/ Trzymam kciuki, żeby udało się obejść zabieg, a przede wszystkim za to, żeby następny lekarz był kompetentny....
    Uściski dla Arturka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy1/30/2013

    Idźcie do innych lekarzy, nawet do kilku! moja mama była 20lat pielęgniarką na urologii i mówi, że z tymi jąderkami to różnie bywa..lepiej iść i zasięgnąć porady u kilku lekarzy niż (właśnie jak mówisz) narażać malucha na operację.

    Anula

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wesoło :( ja bym poszła do innego lekarza i troche sobie zaufała :) powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  11. Napisz do mnie na maila czymzajacmalucha@gmail.com (żebym miała Twojego maila), późnym wieczorem będę w domu to napiszę Ci namiary na lekarza, który doskonale robi takie zabiegi i ogólnie diagnozuje to (miałam w rodzinie taki przypadek, dwa razy inni lekarze źle przeprowadzili zabiegi i trzeba było poprawiać :/).

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję. Wiem co czujesz. Kiedyś usłyszałam, że moja córka nigdy nie będzie chodzić. Okazało sie że konowal do którego trafiliśmy nie zna sie na niczym. Młoda smiga jak szalona,ale co nam zrowia głupie babsko odebrało to ... Ech. Szkoda słów. Dlatego głowa fo góry i do innego lekarza na konsultacje. Będzie dobrze! Musi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, musi.
      Nie biorę innej opcji pod uwagę :)

      Usuń
  13. Trzymam kciuki za pozytywny finał tej sytuacji!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej :( Ale dobra decyzja - koniecznie musicie skonsultować sprawę z drugim lekarzem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mordoklejka rozumiem co czujesz, ten niepokój związany z zabiegiem i różne wytyczne lekarzy, rozbieżne informacje itp:( U nas podobnie, problem też dotyczy męskich spraw ale jest innego rodzaju, czeka nas niebawem zabieg, też jestem przerażona:(( Ile te maluszki się muszą wycierpieć :( U nas to akurat nieuniknione :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi... trzymam kciuki za Antosia.

      Usuń
  16. co lekarz to inaczej... ale czemu kosztem dziecka? inny lekarz moze okaze się duzo lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację, jedźcie do innego lekarza, bo tutaj ta doktorka potraktowała Was schematowo, a nie indywidualnie. Może ktoś inny poświęci Wam więcej czasu i uwagi. Niestety lekarze tak mają, że pełna olewka w stosunku do pacjenta, ale dlaczego kosztem dziecka? Nie mówię, że wszyscy tak robią, ale my osobiście mieliśmy też styczność z panią okulistką, która kazała mi plastrem odciągać Martusi powiekę, żeby "nie zapadała się". Pierwszy raz zrobiła ona to sama, a potem mieliśmy my to w domu powtórzyć. Gdy zobaczyłam, jak Królewna płacze - postanowiłam, że odpuszczę i nie będę tego robiła. Stwierdziłam, że wolę, żeby miała powiekę niżej i mnie oskarżała, że jest brzydka, niż ją na siłę męczyć i skazywać na ten płacz. Po ok 4 miesiącach zauważyłam, że to wszystko zniknęło! Pojechałam na kontrolę, żeby sprawdzić oczy, a specjalista do mnie "widzę, że mnie pani słuchała i pomogło" - do dzisiaj pamiętam jej słowa. Zaprzeczyłam, powiedziałam, że nie stosowałam się do jej przykazań i widać efekty. Co zrobiła pani? Wywaliła nas za drzwi, że podważamy jej autorytet! Lekarze..

    OdpowiedzUsuń
  18. Iść do innego, iść. Ale też najlepiej nie na zasadzie, że lekarz stwierdzi, że jest w porządku i to załatwi sprawę. Konsultować się, ale rozważnie. Zresztą przecież wiesz o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdaję sobie sprawę, że trzeba będzie to kontrolować. Moja koleżanka o której pisałam, codziennie, dwa razy sprawdza położenie jąderka. I chodzi na konsultacje lekarskie. Ale wolę to nić narkoza i zabieg... przynajmniej teraz, kiedy Artur jest taki mały.

      Usuń
  19. I słusznie. Gdybym miała wątpliwości, też na pewno skorzystałabym z obiektywnej konsultacji.
    Trzymam kciuki, żeby okazało się, że zabieg jest zbędny. I cudowne wieści, że z kanalikiem w porządku mimo braku ingerencji chirurgicznej.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  20. o tak, lepiej pójść do innego lekarza i się upewnić...nas tez lekarka załatwiła i podawalismy zdrowemu dziecku przez trzy miesiace antybiotyk - dopiero po wizycie u specjalsty /fachowca, który przyjmuje w szpitalu/ dowiedzieliśmy się że synek jest całkowicie zdrowy..dlatego teraz kilka razy sprawdzam, analizuję za nim podejmę decyzję!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tez bym poszla do innego lekarza. Nasz Krzys, wg. Lekarza, ktory ma super opinie w naszym miescie, powinien miec przeszczep moczowodu :o na szczescie zmienilismy lekarza na innego w innym miescie i okazalo sie ze wszystko jest ok. Tak wiec idzcie gdzie indziej, jak kolejny tez powie ze trzeba robic zabieg, to chyba bedziecie musieli to zrobic. A jak powie ze nie trzeba, to bym nie robila. Wiem ze boisz sie narkozy, ja to przezylam i choc Krzys byl uspiony na 5min to stresa mialam okropnego.
    A po jakim czasie oko przestalo Arturkowi ropiec? I jakie krople stosowalas? Mojej Madzi od urodzenia ropieje oko i caly czas sie zastanawiam czy isc na zabieg udrazniania :/ czy lepiej przeczekac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam tą sytuację z Krzysiem. Czytałam nawet sobie ostatnio Twoje stare wpisy :)
      Jeśli chodzi o oczka to Artur dostał dwa razy jakiś antybiotyk w kroplach ale nie pamiętam nazwy. Po tych antybiotykach oczy nadal ropiały, dlatego skierowali nas na zabieg. Ale rozmawiałam z położną, która powiedziała, że możemy wypróbować naparu z ziela świetlika. Jest to normalne ziółko w torebkach do zaparzenia, do kupienia w aptece. Przemywałam ok. dwa tygodnie i przeszło. Całkiem niedawno jeszcze, kiedy Artur miał katar oczka znów zaczęły ropieć. Ale świetlik tym razem też nie zawiódł. Dla pewności poszliśmy jeszcze do okulisty. Pani doktor powiedziała, że gdyby kanalik był zatkany to oczko ropiało by non stop, nie tylko przy katarze. Teraz wszystko jest w najlepszym porządku.
      Trzymam kciuki za Madzię, żeby zabieg też ją ominął :)

      Usuń
  22. jesli macie watpliwosci poszukajcie jakiegos specjalisty i skonsultujcie sie z nim.
    trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  23. Koniecznie idźcie do jednego, a nawet dwóch innych lekarzy. Taki zabieg z narkoza dla dziecka to jest poważna sprawa. Ja na pewno nie dałabym tak łatwo swojego szkraba pod nóż. Musiałabym być pewna na 99%, że to jest konieczne.

    OdpowiedzUsuń