My się zimy nie boimy!

Oto dowód.

Już od samego rana Artur wygląda na zimę przez okno.


A kiedy już się ubieramy, przeskakuje z nóżki na nóżkę i cieszy się niezmiernie.






Wychodzimy codziennie. Nie straszne nam mrozy ni śniegi.
Jeszcze do wczoraj nie mieliśmy sanek i Artur chodził ze mną za rękę, ale udało nam się pożyczyć zimowy bolid od dobrej duszy. I tym sposobem Arturo zaliczył dzisiaj przejażdżkę na sankach... i oby tylko śniegu nie zabrakło, bo z saneczek możemy korzystać całą zimę.
Synek po takim spacerze śpi nawet 3 godziny :) Niestety tylko powroty są bolesne... cały blok słyszy, że Artur wraca do domu. Czarna rozpacz. I jak tylko otworzy oczka po drzemce, pokazuje palcem na okno.

Bardzo dziwi mnie fakt, że będąc na spacerze, spotykam tak mało dzieci. Są nawet dni, że tylko ja z Arturem spaceruję. I to nie jest tak, że u mnie na osiedlu nie ma dzieci... wręcz przeciwnie!... wiosną i latem, to nawet nie ma gdzie usiąść na ławce, a do huśtawek są kolejki. 
Więc gdzie są te dzieci, pytam? Zapadły w sen zimowy? Cały czas chorują? Czy to tylko ja taka zła matka jestem, że ciągnę biedną dziecinę na mróz?

21 komentarzy:

  1. to dziwne, że u Was nie spacerują ludzie z dzieciakami.. u nas na osiedlu co chwilę mijam mamę lub tatę ciągnących sanki ;) my też śmigamy prawie codziennie, a jak nie to chodzimy w wózku na spacery na miasto po zakupy ;) Junior tez uwielbia jeździć na saneczkach, ale na szczęście nie protestuje i nie płacze, gdy wracamy do domu ;)

    starsznie długo ci śpi Arturo w dzień- 3 godz?? wow, mój Mały to półtora, najwyżej 1,40 ma drzemkę.. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi to czasem aż głupio jest, że tak sama chodzę z tym dzieckiem.
      Artur to śpioch po tacie :)

      Usuń
  2. My też codziennie śmigamy. Nas choróbsko nie dopadło, może właśnie dlatego... Ale dzieci rzeczywiście jak na lekarstwo :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie wychodzę codziennie, bo nie zawsze mam taką możliwość. Sanki są super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko Ty taka dobra matka jesteś, że pokazujesz dziecku uroki zimy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz tu zaglądamy i zostanie zdecydowanie na dłużej!
    Synek ma cudowna piżamkę, a i na dworze prezentuje się znakomicie!
    życzymy miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też zauważyłam "odpływ" wózków z naszego parku

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy1/16/2013

    Fajnie Wam na tych sankach..my pewnie za rok też będziemy na saneczkach śmigać :) mam nadzieję:) A na naszym osiedku dziś podczas prawie 1g. spaceru widziałam 3! osoby z wózkami. A te maluchy w takich grubaśnych śpiworach w prawie całkowicie zakrytych wózkach..a my w kombinezonie i pod kocykiem :)) wszystkim oczy wychodziły...hihihi. a mieliśmy -3st.
    Fajnie Artur wygląda w tej piżamce :) słodko!!
    Anula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Za rok na pewno będziesz saneczkować z Jadzią :)

      Usuń
  8. Cudnie wyglada:)) świetna kurteczka! jak wracamy do domu to ludzie na klatkę wychodzą bo jest taki krzyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak jak u nas... dzieci kochają zimę :)

      Usuń
  9. Dobrze robisz, chodząc z małym na spacery! To przecież wzmacnia jego odporność a do tego sprawia tyle radości, o czym świadczą bolesne powroty ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po przeprowadzce do UK, na takie sanki będzie można sobie pozwolić tylko w Polsce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie trochę paradoks, bo w Polsce mnie na nie nie stać, ale by się przydały... tam będzie mnie stać, ale będą zbędne :) Chyba jednak wolę tą drugą wersję :)

      Usuń
  11. Ale radocha!
    Tak trzymać - u hu cha - zima nie jest ZŁA!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też wychodzę tak do -15 stopni :D ale ostatnio mały mróz, ale za to deszcz siąpi, nieprzyjemnie, że hej, więc już drugi dzień w domu siedzimy... :(

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem strasznym zmarzluchem, ale czego się nie robi dla dzieci.. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zadaje sobie to samo pytanie... Tylko ja wyrodna matka chodze z cora codziennie po minimum godzine, ale zwykle ok 2. Innych dzieci nie ma. Nie wiem czemu, boja sie czy co?? Nawet babki w sklepach mowia, ze tylko my takie male a tak dzielnie codziennie spacerujemy... A pozniej slysze jak znajome dzieciaki choruja co chwile - my nie :) Lapiemy odpornosc :) Dobre mamy z Nas haha :) A Arturek poziom pokrywy snieznej musi sprawdzac a jak :)

    OdpowiedzUsuń