Remis

Zostałam dziś przyjęta z Arturem do lekarza... w końcu. Okazało się, że ma zapalenie oskrzeli. Wiedziałam, ze nie jest dobrze... Artur kaszle, ma świszczący oddech i katar. Niestety nie obędzie się bez antybiotyku.
W aptece za antybiotyk, "osłonkę" i syrop na kaszel zapłaciłam 93 złote. Płaciłam i zbierałam szczękę z podłogi. I pomyśleć, że w Anglii dostałam leki za darmo... 1:0 dla Anglii.

Na otarcie smarków, Artur dostał z mojej pracy paczkę słodyczy. A ja pieniążki. Czyli mamy remis... 1:1.

Jutro, kiedy zrobię zakupy w markecie, wynik ulegnie zmianie. Będą to spore zakupy, bo mam tylko światło w lodówce i pustki w szafkach po naszej trzymiesięcznej nieobecności... więc jutro jak zobaczę kwotę do zapłacenia to położę się i będę kwiczeć. Będzie wtedy zdecydowanie 2:1 dla Anglii.


Artur ze swoją pierwszą słodką paczką:








10 komentarzy:

  1. Obstawiam wynik - Anglia wygra:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Walka między jednym i drugim krajem widzę zawzięcie się toczy:) Ciekawa jestem wyniki.
    My również mieliśmy ciężki orzech do zgryzienia,
    jednak wygrały wyspy:)

    Życzę zdecydowania:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cena przerażająca......Dużo zdrówka dla Arturka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też za każdym razem, gdy odwiedzam aptekę to "lezę i kwicżę" :(

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrowia dla Arturka. Wiesz a ja sobie myślę: po ilu twoich wizytach bardzo kulturalny lekarz w uk stwierdziłby zapalenie oskrzeli bo pwnie na poczatek Arturo brałby paracetamol....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie rozmawiałyśmy o tym z moją siostrą... bo tak mogłoby być :)

      Usuń
  6. Zdrówka! No tak... polskie ceny ni jak się mają do zarobków :( też kwiczę z tego powodu

    OdpowiedzUsuń
  7. ehhhhhhhhh trzeba mieć kasę na chorowanie...

    OdpowiedzUsuń