I co dalej?

9 grudnia wracamy do Polski. Już za kilka dni przekroczymy próg naszego mieszkania, wypakujemy walizki, spotkamy się z najbliższymi i ...  co dalej?
Żyć tutaj czy tam? Gdzie będzie nam lepiej?

Mamy mieszkanie w Polsce. Jeszcze nie spłacone. Wyremontowane, wychuchane... takie tylko nasze... urządzaliśmy je pięć lat. I co teraz? Sprzedać? Wynajem odpada, nie miałby kto tego dopilnować. Poza tym, niektórzy ludzie nie szanują wynajmowanego mieszkania.
Mieszkanie jest drogie w utrzymaniu, ale nie wyobrażam sobie go sprzedać, pozbyć się wszystkiego co mam, przewrócić zapisaną kartkę i zacząć wszystko od nowa. Nie chcę. Etap dorabiania się mam już za sobą. Przynajmniej tak mi się wydawało...
W Polsce mam też pracę, na cały etat, na czas nieokreślony. Obecnie jestem na urlopie  wychowawczym do 30 marca 2015 roku... mogę wrócić w każdej chwili. Lubię swoją pracę... pracę z dziećmi. Oczywiście są minusy... dojazd w jedną stronę zajmuje mi godzinkę z małym hakiem. Jest to praca na dwie zmiany, dzień, noc, po dwanaście godzin, według grafiku. Czyli, jeśli wyjdę do pracy przed 6:00 Artur będzie jeszcze spał... kiedy wrócę będzie już spał. Praca jest też w niedziele i święta. Nie ma zmiłuj, dzieci z domu dziecka potrzebują opieki całodobowej, jak wszystkie dzieci z resztą. Bez względu czy to Wigilia, noc, niedziela, Sylwester.
Jeśli wrócę do pracy, to za rok na pewno nie spędzę Wigilii z moim synkiem... Bo jak wiadomo, to jest bardzo "rozrywane" święto przez pracowników, każdy chce spędzić je z rodziną, nikt nie chce pracować... na trzy Wigilie, dwie pracowałam. Kiedy jeszcze nie było Artura, było mi obojętnie, czy będę pracować w Wigilię, czy w Boże Narodzenie... teraz każdą Wigilię chciałabym spędzić ze swoim dzieckiem. Razem ubierać choinkę, wypatrywać pierwszej gwiazdki, rozpakowywać prezenty i wyjątkowo spędzić ten magiczny wieczór.

Poza tym, co ja zrobię z dzieckiem przez te 14-15 godzin, kiedy będę w pracy.? Opiekunka odpada... wszyscy wiemy, że praca pedagoga jest mało opłacana w Polsce, nie będzie mnie stać na nianię. Żłobek też nie jest dobrym rozwiązaniem. Mąż, jeśli znajdzie pracę to zapewne na 12 godzin... Może uda nam się jakoś wymieniać. Mogę liczyć na moich rodziców, co prawda też pracują, ale jakąś lukę czasem mogą załatać. Na teściów nie mam co liczyć... mimo tego, że teściowa nie pracuje. Ale to ich wybór, nie mogę ich do niczego zmusić.

Ewentualnie mogę zmienić pracę na przedszkole lub żłobek... ale nie wiadomo, czy w nowym miejscu dostanę umowę na czas nieokreślony... często dostaje się umowę na zastępstwo lub na rok, dwa lata. Z resztą, skoro myślę o zmianie pracy, to i w Anglii mogę sobie coś znaleźć. 

Mój mąż w Polsce jest bezrobotny. Oczywiście zaraz po powrocie zacznie czegoś szukać. Ale on woli pracować w Anglii... przynajmniej za swoją wypłatę utrzyma naszą rodzinkę. Chociaż na początku i tak byłoby nam ciężko, dopóki nie dostaniemy benefitów... Wiem, wiem, to takie typowe podejście Polaka... benefity. Ale skoro UK tak bardzo pomaga ludziom, to dlaczego mamy nie skorzystać? Gdybyśmy otrzymali w Polsce pomoc, to w ogóle nie myślelibyśmy o emigracji. W MOPS'ie zaproponowali nam przed wyjazdem 468 zł. miesięcznie. I to pod warunkiem, że nasze dochody na jednego członka rodziny nie przekroczą 539 zł. na osobę (?1?) Czyli jeśli mąż znajdzie pracę za powiedzmy 1700 zł to możemy tylko pomarzyć o jakiejkolwiek pomocy. Bo rządzący naszym państwem uważają, że 539 zł. na osobę to jest majątek i wystarczająco dużo, żeby utrzymać rodzinę. Niech sami sobie wyżyją w tym kraju za tą śmieszna sumę!

Nie chcę też wyjeżdżać z powodu rodziców. A właściwie z powodu ich braku. Będzie mi przykro, jeśli będę ich widywać tylko kilka razy w roku. Przeraża mnie fakt, że nie będą uczęszczać w naszym życiu... a przede wszystkim w życiu Artura. Wszystko ich ominie... już ominęły ich pierwsze kroki Artura. Nie widzieli jak sobie dzielnie radził na początku, tych pierwszych nieporadnych kroków... I tak będzie już zawsze. Każdy wie, jaka to różnica - widzieć dziecko raz w miesiącu lub widzieć dziecko trzy razy w roku. Ale i tak moje serce zawsze będzie tęsknić, bo w Anglii mieszka moja siostra i moja chrześnica... więc  tak czy inaczej, jestem skazana na rozłąkę z rodziną.

Co z nami będzie? Trudno podjąć ostateczną decyzję. Wszystko jest takie skomplikowane. Znaleźliśmy się na zajebistym rozstaju dróg... Zacząć lepsze życie w obcym kraju od nowa? Mieć możliwość wychowania synka do 3 roku życia? Czy może zostać w Polsce? Wrócić zaraz do pracy? Żyć ciągle w biegu mijając się z mężem i spłacać przez całe życie kredyty?
Bo nie wierzę w lepsze życie w naszym kraju.
Kiedyś Kuba Wojewódzki, powiedział: "Polska jest jak dziecko z Zespołem Downa. Trzeba ją kochać, ale nie należy mieć nadziei, że wyzdrowieje."
Myślę, że miał rację. 

25 komentarzy:

  1. Ojej, cieżko coś doradzila.. Bardzo trudny orzech do zgryzienia.. Mam nadzieje, ze rozwiazanie przyjdzie szybciej niż myślisz.. Trzymam kciuki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Mam nadzieję, że życie jakos samo zweryfikuje moje obawy...

      Usuń
  2. Konkretnie napisane!! ja w podobnej sytuacji jestem, ale wracam, wracam do Polski już za kilka dni. I tak naprawdę nieważna dla mnie kasa, że żyję się lepiej(bo tak jest),rodzina-to jest coś co mnie intresuje najbardziej. A Anglii mówię Nie! I pomyśl sobie, że Twoja sytuacja jest naprawdę dobra na powrót, masz pracę, macie mieszkanie-urządzone, rodzina blisko, czego chcieć więcej. A facet jak to facet pracę zawsze znajdzie. Powodzenia życzę:) wiem jakie to wszystko trudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlatego że mam pracę i mieszkanie to tak trudno mi podjąć decyzję. Gdybym w Polsce nic nie miała, na pewno nie miałabym żadnych dylematów.

      Usuń
    2. A rodzinę też mam w Anglii... moja siostrę z rodzinką :) Więc jestem kompletnie rozdarta.

      Usuń
  3. doskonale Cie rozumie, zycie stawia nas przed trudnymi decyzjami, dobro materialne, wygodniejsze zycie, mozliwosc opiekowania sie wlasnym dzieckiem a najblizsi.
    trudna decyzja przed wami, trzymam kciuki za znalezienie najlepszego wyjscia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana powiem Ci z mojego doświadczenia. Spędziłam 6 lat na obczyźnie i powrót do Polski był dla mnie najlepszą decyzją jaką podjęłam. Mimo że początki po powrocie są trudne , z czasem się człowiek przyzwyczaja. Wiadomo że życie za granicą jest na lepszym poziomie , można sobie na dużo więcej pozwolić niż w Polsce. Jednak ja wolę żyć skromniej i być 100 razy szczęśliwsza niż byłabym za granicą. Bo tam człowiek zawsze będzie nie u siebie , a w Polsce jest mój prawdziwy dom :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jest jak piszesz! zgadzam się w 100%.

      Usuń
  5. Trudna sprawa... mam nadzieję, że znajdziecie dobre rozwiązanie. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężkie są takie decyzje. Nie potrafię niestety doradzić nic sensownego, bo nigdy nie będzie w 100 % tak, jakby się chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... i tak zawsze będzie źle, bo musimy wybierać między czymś a czymś :(

      Usuń
  7. Już kiedyś pisałam ci, że ja z mężem mieszkałam zagranicą ponad 5lat i wróciliśmy jak urodził się nasz syn, bo nie chciałam go wychowywać tam, bez pomocy rodziny. I zresztą od początku wyjezdżaliśmy z myślą, że jedziemy "na chwile"- na parę lat, nie na stałe. Nie wyobrażam sobie zostać tam na zawsze jak nasi znajomi. My nigdy nie czuliśmy się tam u siebie, tu jest nasz dom- w Polsce. I choć skromniej, z jednej wypłaty tu zyje nam się dobrze, tu jesteśmy szczęśliwi.

    Życzę podjęcia słusznej dezyzji, żebyście całą trójką byli szczęśliwi i zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, że rodzice są ważni, ale musisz myśleć o Was, o Twojej rodzinie. Żebyście byli szczęśliwi, mieli czas dla siebie. Wizja jaką przedstawiasz żyjąc w PL niestety nie napawa optymizmem- życie w biegu, mijanie się w progu.
    Wiem, że nie mi za Ciebie decydować, musisz zrobić to sama jednak skoro pytasz powiem Ci co ja bym zrobiła. Spakowała się i wyprowadziła do Anglii. A mieszkanie, no cóż- może znalazłaby się spokojna rodzina, chętna na wynajem.
    Musicie sobie odpowiedzieć na pytanie czy jeśli wyjedziesz to już na stałe, czy kiedyś będziecie chcieli wrócić...bo może jednak sprzedaż?
    Życzę Wam jak najmniej dylematów i oby potoczyło się życie pomyślnie dla Waszej rodzinki :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Najbliższą rodzinę będę miała przy sobie... synka i męża. I cóż z tego, że będę mieszkać w Polsce, skoro i tak nie będę miała czasu spotkać się z rodzicami... a z mężem będę tylko się mijać... będzie tylko praca, praca, praca :(
      Dziękuje za dobre słowo :)

      Usuń
  9. Trudna decyzja do podjęcia. Bardzo trudna.
    Tyle rad ile osób na Twoim blogu.
    Myślę, że ktoś, kto nie żył na emigracji,
    nie do końca wie, jak to jest tęsknić za Polską (pewnie myśli, że nie ma za czym). Po długim czasie brakuje nam wszystkiego, a to co utrudniało nam życie w Polsce, po pewnym czasie przestaje mieć znaczenie. Myślimy wtedy, że pieniądze nie są aż tak ważne, że jest mnóstwo innych pięknych wartości, dla których warto wrócić.
    To prawda, jest.

    Nie ma prostej odpowiedzi. Wiele zależy od tego jak potoczy się Wam życie w PL.
    My też mamy dom w Polsce, ja miałam pracę, trudniej było znaleźć J...
    Mimo wszystko, mając w pamięci życie sprzed lat na wyspach, postanowiliśmy ponownie wyjechać.
    Podróż do rodziców stąd trwa krócej niż w Polsce. Mając niezależność finansową tutaj mogę sprawić im więcej radości.

    Pamiętam każde święta, kiedy wracałam z UK do domu z walizką niedomykającą się od prezentów,
    pamiętam uśmiechy rodziców kiedy dostali bilety na podróż do mnie,
    pamiętam zaskoczenie kiedy otrzymali w prezencie pobyt w górach...

    Na to wszystko nie byłoby mnie stać w PL. Ta radosna satysfakcja rekompensuje mi odległość, jaka nas dzieli.
    Znakomicie, że miałabyś obok siostrę. W takiej sytuacji byłabym wniebowzięta!

    Każdy wybór niesie ze sobą wady i zalety.
    Jedno jest pewne. W Anglii z każdym rokiem jest się coraz trudniej osiedlić. Zauważamy to teraz.
    Trzymam za Was kciuki. Za dobrą decyzję.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. trudna decyzja, nie ma rozwiązania idealnego. tu czy tam? byle razem! najważniejsza jest Wasza trójka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja rozumiem wszystko o czym piszesz... U Nas tylko na odwrot. Maz ma prace a ja nie, a zaluje bardzo :( Widze, ze zawod mamy podobny... Glupio, ze majac 2 wyksztalcenia jestes bez pracy... Ale kwota MOPSu mnie zabilas! Nam nawet polowy z tego nie zaproponowali :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zaproponowali tyle, bo jestem na wychowawczym i przez dwa lata tyle właśnie by mi płacili... a później mniej lub wcale.

      Usuń
  12. Ciężka decyzja przed Wami, jakbyście nie wybrali to z czegoś będziecie musieli zrezygnować, tak źle i tak nie dobrze. Z drugiej strony zostać zw Anglii może to nie jest zły pomysł. Jest internet, skype, do Anglii leci się niespełna 2 godziny, wiadomo jest to tylko namiastka spotkań z rodziną i nie będzie to taki kontakt jak by wszyscy chieli, ale będziecie we trójkę, czyli najważniejsza Wasza rodzinka. Polubiłaś Londyn, nie było trudno Ci się chyba zaaklimatyzować tam więc już pierwsze koty za płoty:) Mieszkając w Polsce byłabyś z rodziną, z rodzicami ale być może Twoja własna by na tym ucierpiała, nie widywałabyś się z Mężem a i Artur z tatą gdyby pracował jak piszesz po 12 godzin. To jego by ominęły te wszystkie chwile. Moja szwagierka jest prawie w Anglii 5 lat, pamiętam, że na początku strasznie tęskniła i pierwszy lot i spotkanie z rodziną było pełne łez, teraz twierdzi, że nie chce wracać, nie ma do czego tam mają pracę, dziecko posyłają do szkoły od lutego albo marca, na wszystko ich stać, są kilka razy w Polsce my latamy do nich rodzice też. Codziennie rozmawiamy przez skypa. To tylko namiastka wiem. Ale im tak dobrze.

    Życzę Ci aby sytuacja się tak rozwiązała, aby była jak najbardziej korzystna dla Was, a najbardziej tego, aby Twój mąż znalazł w Polsce!! Bardzo dobrze płatną pracę najlepiej na 8 godzin to by rozwiązało myślę większość problemów. Trzeb wierzyć!!
    Pozdrawiam i ściskam mocno!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki. Dobrze płatna praca na 8 godzin rzeczywiście byłaby najlepszym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nam podobne myśli krążą po głowach od kilku lat - nawet nie chodzi o wygody materialne, a o jakość życia, jego stabilność....Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń