Łelkam tu Poland

Wylądowaliśmy cali ale... niekoniecznie zdrowi. Artur ma katar i mokry kaszel. Jakby tego było mało  wymiotował w samolocie... porzygał wszystko dookoła. Na szczęście byłam przygotowana na taką ewentualność. Zawsze jestem. 
Na lotnisku przywitał mnie okrutny mróz, wiatr i śnieg. I dzwonki telefonów komórkowych pod brzmieniem... ona tu jest i tańczy dla mnie... umcy, umcy... O Matko Bosko!
Na domiar złego, chciałam umówić Artura na wizytę lekarską, ale niestety miejsc brak! Jeśli dziecko ma wysoką gorączkę to ewentualnie mogę przyjść po prośbie i zapytać lekarza, czy przyjmnie nas nadprogramowo.
Nie ma to tamto... Łelkam tu Poland!

19 komentarzy:

  1. Łelkam, łelkam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też odnosisz wrażenie, że w PL wszystko jest jakby hmmm utrudniane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie. Problemy na każdym kroku :(

      Usuń
  3. uuu... zdrowie dla Artura! Obyście znaleźli lekarza

    OdpowiedzUsuń
  4. uuu zdrowia. jakaś dziwna ta twoja przychodnia u nas nie ma czegos takiego że brak miejsc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zastanawiam się grubo nad zmianą tej przychodni... bo w głowie mi się to nie mieści.

      Usuń
  5. biedny Arturek- zdrowia dla niego życze!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witajcie na "starych śmieciach" :) Dużo zdrówka dla Artura!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witojcie ;*
    Zdróka dla Artura!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo zdrówka dla maluszka. Ehh ta polska rzeczywistość..

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma to jak Polska służba zdrowia :/ zdrowia w dużych ilościach !

    OdpowiedzUsuń
  10. niestety - a to Polska właśnie

    OdpowiedzUsuń
  11. o nie - dal mnie niech już nie tańczy :P

    OdpowiedzUsuń