15 miesięcy

Pamiętam pierwsze miesiące życia Artura, kiedy to, co dwa-trzy tygodnie porównywałam jego umiejętności z wszelkimi normami. Pamiętam jaka byłam przejęta, że Artur jeszcze nie łapie się za kolanko, że się nie przekręca na boczki czy na brzuszek, że jeszcze nie podnosi główki, nie rwie się do siadania. Wszystko przychodziło mu z opóźnieniem, bo jest wcześniakiem. Poza tym, miał asymetrię ułożeniową, wzmożenie napięcia mięśniowego i kręcz karku... przeszliśmy szereg rehabilitacji. Kosztowało nas to mnóstwo nerwów i płaczu.
A dziś?
Nawet już nie kontroluję, czy Artur rozwija się zgodnie z odgórnie przyjętymi normami. Widzę, że robi postępy... puchnę z dumy, ale nie wariuję. Artur ma swoje tempo, ma swój czas.
Dziś skończył 15 miesięcy.
Stwierdziłam, że zrobię wyjątek z tej okazji i sprawdzę, czy aby na pewno Artur robi wszystko, co powinno dziecko w jego wieku? Oczywiście muszę wziąć na poprawkę jego wcześniactwo.

Zaglądam zatem na stronkę Dzieciowo mi bo wydaje mi się, że tam najsensowniej zostały opisane etapy rozwoju dziecka. I co widzę?

"Pod koniec 15. miesiąca życia twoje dziecko powinno posiadać następujące umiejętności:
  • dobrze chodzić
  • schylać się i podnosić przedmioty
  • używać przynajmniej jednego słowa."
No to jesteśmy już w domu, bo Artur wykonuje wszystkie wyżej wymienione czynności. Ale czytam następnie:

"To jest więc plan minimum, ale niektóre wyrywne jednostki pod koniec 15. miesiąca będą w stanie:
  • używać dwóch słów
  • pić z kubeczka
  • bazgrać kredkami
  • wskazać na przedmiot, który chce mieć."
Czyli nie jest tak źle, bo mamy remis... Artur potrafi bazgrać i wskazać przedmiot. Operuje tylko jednym, bardzo pięknym z resztą, wyrazem "mama". Pić z kubeczka potrafi tylko przy pomocy osoby dorosłej, więc ta umiejętność się nie liczy.
Ale, czytając dalej mina mi już trochę zrzedła...
"Prawdziwy Speedy Gonzales będzie dodatkowo potrafił:
  • wskazać na jedną część ciała, gdy się o to poprosi (np. Gdzie masz nos? Gdzie jest ucho?)
  • posługiwać się łyżką i widelcem (oczywiście na miarę swojego wieku)
  • budować wieżę z dwóch klocków
  • karmić lalę."
...  z punktów poniżej Artur potrafi tylko tą sztuczkę z klockami. A jeśli chodzi o karmienie to i owszem, chętnie karmi nas... ale żeby lalę?

No cóż, jak na wcześniaka to i tak dobrze, że nie poprzestał tylko na pierwszych trzech punkcikach. A jeśliby nawet to co?... i tak go baaardzo kochamy i jesteśmy z niego baaardzo dumni.


A oto mój piętnastomiesięczny mężczyzna:



11 komentarzy:

  1. Ja od samego początku na luzie podchodzę do tego co dziecko "powinno". Niech samo rozwija się w swoim tempie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje. Każde dziecko ma swój czas :)

      Usuń
  2. Świetny ten twój Mężczyzna :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój karmi maskotki, ale pakuje im łyżkę do nosa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ale on jest słodziutki, uroczy, uroczy, jeszcze raz uroczy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Artur jest tak uroczy, że za ten urok dostaje wszystkie punkciki, których jeszcze nie potrafi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się nadziwić jak on już duuuuży jest :) Te dzieci za szybko rosną :)
    Też nie zwracam uwagi na standardy rozwoju - tylko mącą w głowie bo przeciez każde dziecko jest inne.

    OdpowiedzUsuń