Leniwie w kuchni

Już dawno nie zamieszczałam żadnego wpisu kulinarnego... a przecież teraz, im Artur starszy, tym większe pole do popisu. Tak więc w ramach rehabilitacji zapodam jeden przepis.
Będzie bardzo leniwie, jako że to pierwszy kulinarny wpis od dłuższego czasu ... mój synek uwielbia to danie... leniwe pierogi. W dodatku, kiedy ma się jeszcze pomoc w postaci pięcioletniej ochotniczki, to już w ogóle można sobie zrobić kawę czy drinka z parasolką i podziwiać jak małe, sprawne rączki radzą sobie w kuchni.

Maluchy mogą jeść tą potrawę, jak tylko zaczną tolerować gluten w większych ilościach... i nabiał oczywiście. Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy te kluchy zaserwowałam Arturowi, ale myślę, że 8-9 miesiąc będzie odpowiedni.

Składniki:
- 250 g białego sera, najlepiej tłustego
- pół szklanki mąki pszennej
- płaska łyżka mąki ziemniaczanej
- płaska łyżka cukru waniliowego (można pominąć)
- jedno jajo (oddzielnie białko i oddzielnie żółtko)
- trochę masełka i cynamonu do dosmaczenia pierogów na talerzyku.

Stawiamy garnek z wodą na ogniu... co by doprowadzić ją do wrzenia. Ser mielimy lub traktujemy go tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy żółtko i opcjonalnie cukier waniliowy. Białko ubijamy na sztywno w osobnej misce, po czym delikatnie łączymy ją z masa serową.

Do masy serowej dodajemy mąkę ziemniaczaną i mąkę pszenną... ale uwaga! najpierw dodajmy 3/4 porcji mąki pszennej jaką przygotowaliśmy... być może tyle wystarczy... wszystko zależy od wilgotności sera. Ciasto należy traktować delikatnie... leniwie, jak sama nazwa wskazuje. Będzie się trochę kleić, ale bez problemu da się zrobić z niego dwa lub trzy wałeczki i pokroić tak jak na kopytka.

Kiedy woda już wrze, zmniejszamy ogień i wrzucamy leniwe. Będą one początkowo tonąć i opadną na dno, ale po paru chwilach wypłyną na wierzch... i od momentu wypłynięcia trzeba je gotować na małym ogniu ok 3-5 minut.

Polać stopionym masełkiem i/lub cynamonem. Smacznego!


Fotorelacja z gotowania i degustacji.

Zuzia prezentuje o jakie wałeczki i kopytka się rozchodzi :)





Z podanej ilości składników posili się dwoje małych dzieci i jedna dorosła osoba.


Zuzia i Artur prezentują jak należy jeść leniwe pierogi... i tu styl na leniwca odpada, bo trzeba je jeść szybko, żeby nie wystygły i aby ktoś inny nie podkradał ich z talerza.











9 komentarzy:

  1. Choć średnio przepadam za leniwymi to te Twoje prezentują się wyśmienicie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to mi smaka teraz narobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz to dobry pomysł:) Kocham leniwe:DDDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam! Zjadłoby się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłosz też przepada za leniwymi, i fajne danie jest bo może jeść sam:) Miłosz je z masłem a dla nas dodaję kakao:)
    Fajnie mieć taką pomocnice:)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pomocnica spisuje się na medal... i różnica wieku też jest fajna :)

      Usuń
  6. o jaaaaaaaaa robię ! ale mam smaka.
    ps ponoc dzieciom do 5rż należy podawać pełnotłuste produkty nabiałowe czyli twarów tłusty, mleko 3,2%, jogurty normlane a nie light itp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj robię z sera tłustego lub półtłustego... ale myślałam, że light też może być :)

      Usuń
  7. my też mieliśmy leniwe dziś na obiad! ;)

    OdpowiedzUsuń