Halloween

Mieszkając w Polsce nigdy nie obchodziłam tego święta. Dynię kupowałam tylko w celu ugotowania zupy czy upieczenia placuszków. Ale będąc tutaj, aż chce się coś w tym dniu zrobić.
Już w sobotę czuć było Halloween w powietrzu. Fryzjerki i manikiurzystki miały ręce pełne roboty. Każdy salon piękności, który mijałam, pękał w szwach.

Tutaj mieszkańcy zaczynają świętować już w weekend. Można usłyszeć o wielu imprezach zorganizowanych właśnie z okazji Halloween. Między innymi o Zombie Walk London, gdzie ludzie przebrani za zombie, maszerowali ponad sześć godzin ulicami Londynu, odwiedzając po drodze puby. Niestety nie było mi dane spotkać żadnych gnijących ciał na ulicy. Ale Zuzia miała tą przyjemność... była bardzo przerażona i z wielkim płaczem skryła się w ramionach swojego taty.
Szczerze przyznam, że gdyby Artur był trochę starszy, chętnie wzięłabym udział w tym happeningu. Chociaż na godzinkę, no może dwie, stalibyśmy się rodzinką zombiaków :)

Ale za to dziś, w dniu Halloween, wszyscy idziemy po domach zbierać słodycze lub robić psikusy... Dzieci będą przebrane za różne postaci. Biorą ze sobą wiaderka lub koszyczki na słodycze. Zasadą jest, że puka się tylko do tych domów, gdzie widać zapaloną dynię... to znak, że mieszkańcy biorą udział w zabawie i czekają na małych przebierańców. Oj, będzie się działo :)



5 komentarzy:

  1. Wyglada swietnie.. Uważam, ze to fajna zabawa... Oby do nas zawedrowalo w takiej postaci..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Wam zazdroszczę!!!
    Proszę napisz jak było, jestem mega ciekawa!
    Że też w PL się nie obchodzi tego Święta jak należy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie obchodzę halloween ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne przebranie :) w Polsce nie ma klimatu... dzieci pukające do drzwi po prostu mnie drażnią... :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie obchodzę halloween ale bardzo bym chciała. Samem to jednak nie to samo ; )

    OdpowiedzUsuń