Real Food Market

Piszę jeszcze dziś, póki mój żołądek nadal jest pełniutki, a podniebienie pamięta jeszcze te smakołyki, które pożarłam. Byliśmy na festiwalu jedzenia - Real Food Market. Zobaczcie sami, cóż za kulinarne cuda tam spotkaliśmy.

Najpierw skusiliśmy się na churros z czekoladą - szczerze mówiąc, spodziewałam się lepszego smaku... ten smakołyk podchodzi trochę pod małe pączki lub donaty. Ale Arturowi bardzo smakowały.


Później zjedliśmy bruschettę... była pyszna.



Oraz tartę z serem, szpinakiem, pieczarkami i pietruszką, która także powaliła nasze podniebienia na kolana.




Jak na prawdziwych smakoszy przystało, byliśmy w stanie pochłonąć jeszcze porcję tagliatelle z sosem. Przyznam szczerze, że miałam ochotę dosolić tą potrawę lub jakoś wyraźniej doprawić.





I oczywiście obowiązkowo w naszych żołądkach znalazło się także miejsce na deser... ale tylko ukąsiliśmy po trochu i resztę zabraliśmy do domu. Zuzia wybrała sobie babeczkę z przesłodkim, aż nie do zjedzenia kremem... 

My wybraliśmy ciastko z białą czekoladą i bezę z orzechami i migdałami.

No i to wszystko popiliśmy cydrem :)


Oprócz tego było jeszcze mnóstwo innego jedzenia, którego nie bylibyśmy w stanie spróbować będąc tam nawet cały dzień.









Jabłka też znalazły tam swoje miejsce... na szczęście :)


Było też stoisko z polskim jedzeniem, ale ja jeszcze za nim nie tęsknię, więc nawet nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcie. 

Na koniec fotka śpiącego Artura. Ilość smakołyków nie zrobiła na Arturze większego wrażenia... drzemka w ciągu dnia musi być!




5 komentarzy:

  1. Wow ale pyszności!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. O maaaaaaamuuusiu....zgłodniałam....ależ bym pobuszowała...a potem szła na czworakach, śladem Hanki...Pychota!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa zaraz połknę monitor ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy9/30/2012

    Ojejuuu, ależ bym to zjadła...o rany! na szczęście jestem po kolacji już, więc swojego tablecika nie zjem (Mąż by się załamał ;) ).
    A śpiący Artur...słoodziak!

    Anula

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm... Ja po chrzcinach właśnie i najedzona ale ślinka mi pociekła;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń