Krótka relacja z Londynu

W piątek około godziny 22 szczęśliwie dojechaliśmy do domu mojej siostry. Artur zniósł bardzo dzielnie podróż samolotem. Ogólnie w ciągu tego dnia zaliczył trzy środki transportu, którymi poruszał się pierwszy  raz - samolot, autokar i pociąg.

Moja siostra posiada schody... jak w każdym piętrowym domku, dzięki czemu dowiedziałam się, że Artur świetnie daje sobie z nimi radę. Od razu wiedział jak po nich wchodzić ... na czworaka oczywiście, bo nadal sam nie chodzi. Tak więc najlepsza zabawa jest na schodach :)

Moje pierwsze wrażenia z pobytu w Londynie? Centrum mnie urzekło. Naprawdę można się zakochać. Ludzie są tutaj tacy kolorowi i różni... i każdy jest taki wesoły i sympatyczny. Widać, że dużo ludzi znalazło tu schronienie i spokój. I fajne jest to, że dużo rzeczy można kupić za funta. Już po dwóch dniach pobytu muszę stwierdzić, że życie tutaj jest zdecydowanie tańsze... na pewno jedzenie i ubrania. Oczywiście biorąc pod uwagę pensję w funtach - bo przeliczanie wszystkiego na złotówki nie ma sensu... ludzie zarabiają tutaj funty i wydają funty. I naprawdę dużo rzeczy można kupić za godzinę pracy... niestety nie można tego powiedzieć o polskim wynagrodzeniu... u nas w Polsce godzina pracy nie ma żadnej wartości. Przykre to jest.

Dzielnica mojej siostry jest spokojniejsza. Blisko domku są dwa parki - strasznie podoba mi się to, że można tam pobiegać sobie z latawcem czy zrobić piknik... park jest tak wielki, że starczy miejsca dla każdego. I bez obaw o psie kupy można sobie rozłożyć kocyk. Jestem tylko zszokowana chodnikami - są bardziej nierówne niż w moim mieście. I mogłoby być tutaj bardziej czysto... ludzie wyrzucają śmieci na chodnik, dając w ten sposób pracę innym - tak to tłumaczą. Ale wizualnie psuje to cały urok tego miejsca.

Za tydzień mamy w planach trochę pozwiedzać. Jak trochę się zadomowię, powrzucam fotki.
A dziś zmykam bo czeka na mnie w lodówce cydr gruszkowy - zawsze myślałam, że to piwo, ale ani to nie jest piwo, ani to nie jest wino... to po prostu cydr :)

 

10 komentarzy:

  1. Lejesz miód na moje matczyne serce pisząc, że Artur dobrze zniósł lot samolotem, nas on czeka za niecałe dwa tygodnie i szczerze to strasznie się tym martwię. Może Miłosz pójdzie w ślady Arturka i też wszystko będzie dobrze.
    Fajnie, że wyjechaliście i jesteście we trójkę, razem!! Zwiedzajcie ile się da:)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Miłoszka, bądź dobrej myśli, będzie dobrze. Podczas lądowania i startu podaj Miłoszowi picie z butelki - najważniejsze, żeby przełykał.

      Usuń
  2. powodzenia na emigracji Wam życze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy9/17/2012

    Czekałam z niecierpliwością na wpis o Londynie! Cieszę się, że jesteście cali i zdrowi no i, że Londyn się podoba :) Ja jeszcze nie byłam :P

    A jaką tam macie pogodę???
    W Poznaniu w kratkę raz słońce i ciepełko, raz deszcz i zimno.

    Pozdrawiam bardzo cieplutko!
    Anula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na razie piękna pogoda. Nie pada, czasem jest pochmurno.

      Usuń
  4. Fajnie, że dolecieliście szczęśliwie i wszystko u Was ok.
    Czekam na relację zdjęciową ze zwiedzania Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ah aż się romarzyłam, wróciły moje wszystkie wspomnienia z uk :) powodzenia życzę. Zgadzam sie z twoim każdym słowem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam cydr, zwłaszcza jabłkowy :)
    I funciaka, bo zapewne o nim myślałaś pisząc o zakupach na 1 funta :)
    A w Londynie z łatwością się odnajdziesz, Anglia ogólnie ma swój klimat :)
    Prawdą jest co piszesz odnośnie wartości naszej pracy, trochę przykra i smutna prawda :(
    Czekam na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, funciaka też miałam na myśli... ale inne sklepy też oferują dużo fajnych artykułów za funta lub za pół ceny :)

      Usuń