Bilans Roczniaka

Czas na podsumowanie. Roczek minął, a ja przez te wszystkie różne wydarzenia nie zapisałam ku pamięci, co Artur potrafi i z jakimi umiejętnościami wchodzi w okres poniemowlęcy.
Muszę stwierdzić, że mój synek jest już dosyć rozumnym małym człowieczkiem, który zdecydowanie potrafi pokazać paluchem co chce... i niekiedy dość głośno wymusza daną rzecz. Arturo nadal sam nie chodzi - chodzi trzymany za rękę lub przy meblach, chodziku-pchaczu... ale najbardziej lubi raczkować. Czasem sam stoi... ale jak tylko zorientuje się, że niczego się nie trzyma zaczyna panikować i siada na pupę. Nadal ma 6 zębów. Ale widać już przebijające się górne dwójki... więc niebawem będzie ich 8. Waży 9 kilogramów i ma 75 cm wzrostu :) Ogólnie malutki ludzik z niego. Ale tłumaczy go wcześniactwo, więc nie przejmuję się jego parametrami.

CO I JAK ARTUR JE?
Arturo zjada wszystko. Uwielbia czekoladę.. wiem, wiem, czekolada jest niezdrowa i prowadzi do otyłości i próchnicy :) ale ja też uwielbiam czekoladę i nic na to nie poradzę, że Artur tą miłość wyssał z moim mlekiem. Na widok opakowania kinder-czekoladki Artur jest gotów zrobić wszystko. Poza tym lubi obiadki z pomidorami i wszelkie pomidorowe smaki. Owoce też lubi... generalnie zjada wszystko ze smakiem... razem z piachem z piaskownicy.
Nadal karmię go łyżeczką. Rzadko stosuję metodę BLW. Jestem spokojniejsza, kiedy wiem, ze całe jedzenie wylądowało w brzuszku a nie na podłodze i ubraniu. Przyznam, że to też trochę z lenistwa... wolę nakarmić synka, wytrzeć mu buzię i mieć czas na spacer lub zabawę niż na sprzątanie. Poza tym, kiedy my dorastaliśmy nikt nie słyszał o metodzie BLW i jakoś żyjemy i mamy się dobrze.
Artur od zawsze - to moje zboczenie zawodowe - ma stałe godziny posiłków. Wiadomo, że jakaś granica tolerancji jest zachowana, ale ogólnie Artur ma grafik posiłków i wszystko kręci się wokół tych godzin:
6:00-7:00 mleko z butli zagęszczone kleikiem ryżowym
10:00 kaszka mleczno ryżowa lub budyń lub jajecznica na parze lub kanapka z pastą jajeczną lub kanapka z serem żółtym lub twarożek z rzodkiewką.
13:00 - 14:00 obiadek (Artur nie jada dwudaniowych obiadów, po pierwsze nie jest w stanie tyle zjeść, po drugie my też jemy tylko jedno danie, więc dlaczego miałabym przyzwyczajać Artura do dwóch dań, skoro później i tak tego nie będzie miał na co dzień... tak, tak, jestem okrutną matką nie-polką)
 16:00-17:00 owoce z biszkoptem lub kisiel z owocami lub ryż z owocami lub jogurt z owocami. Czasem robię też pierogi leniwe. Ale pamiętam wtedy, żeby jakiś owoc też podać.
19:30 - 20:00 - dzień kończy się kąpielą i butlą z zagęszczonym mlekiem.

JAK ARTUR ŚPI?
Śpi sam w swoim łóżeczku. Zasypia też w łóżeczku. Ale ja muszę siedzieć obok i trzymać go za rękę... on ogólnie bawi się moją ręką, kładzie ją sobie na twarz i przytula się do niej. Być może to zły nawyk, ale mi to w ogóle nie przeszkadza... lubię tak przy nim siedzieć i czuć te małe łapki w moim ręku. Myślę, że Artur z tego wyrośnie. Niedługo zacznę mu czytać książeczki (obecnie jest na etapie darcia i jedzenia książek) i wtedy być może jakoś ten nawyk zaniknie. Poza tym myślę, że skoro ani dla mnie ani tym bardziej dla Artura nie jest to męczące to dlaczego miałabym go od tego oduczyć?
Na spacerze w wózku potrafi zasnąć sam bez mojej ręki :)
Jeśli chodzi o drzemki to są dwie. Jedna stała i dłuższa po obiedzie. A z drugą to różnie bywa - albo w okolicach godziny 8:00-9:00 albo po drugim śniadaniu, czyli po 10:00.

JAK ARTUR SIĘ BAWI?

Artur uwielbia bawić się na naszym łóżku - przede wszystkim turlać się i chować pod kołdrą. Cały czas chciałby dokazywać i z kimś wariować. Lubi też zbierać wszystkie okruszki z podłogi i je zjadać - intensywnie uzupełnia florę bakteryjną :) Uwielbia też, jak na prawdziwego chłopca przystało, bawić się autkami... a raczej jeździć nimi po czym się da. Od kiedy mieszkamy z Zuzią - moją pięcioletnią chrześnicą - Artur lubi też spędzać z nią czas.

Poza tym Arturo jest bardzo pogodnym i często śmiejącym się dzieckiem.  Dużo ludzi myli go z dziewczynką. Nawet podczas wyrabiania dowodu osobistego pani dwa razy pytała się, czy to na pewno synek :)







4 komentarze:

  1. Anonimowy9/19/2012

    Z tego tulenia się do Twojej ręki wyrośnie, ale faktem jest, że jest to super sprawa :D Pamiętam jak moja poprzednia Podopieczna lubiła mnie trzymać za rękę.. a aktualna zasypia sama.. włożona do łóżeczka przytula się do misia, pieluchy i zasypia :/ Jak tam Londyn? w Poznaniu chłody nastały :P (i choróbska :/ ).
    Pozdrawiam,
    Anula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Londynie nadal ładna pogoda... czasem wieje chłodny wiatr, ale nie doznałam jeszcze prawdziwej angielskiej pogody :)

      Usuń
  2. z karmieniem mam tak samo, BLW mnie nie przekonuje bo bardzo mało zjadała jak dawaliśmy jej w ten sposób jeść. Śniadania, obiady i kolacje dajemy małej my, a podwieczorek zjada sama rączkami ;) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Laura też potrzebuje mojej ręki do zasypiania. Nie bawi się nią, ale za to trzeba ją drapać po plecach :D. Uśmiałam się z tej flory bakteryjnej. Super to ujęłaś. Moja Laurusia też wszystko zjada... nawet włosy :/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń