Jeden dzień...jedna noc...

Jeszcze tylko jeden dzień i jedna noc dzieli mnie od mojego męża. Przebieram już nogami na myśl, że jutro będę Go ściskać, tulić i całować... łiiiiiiiiiii.
Ciekawa też jestem reakcji Artura. Czy będzie pamiętać? Czy się ucieszy? A może będzie płakać?

Dziś idę na ślub do siostrzenicy męża... jutro idziemy już razem na poprawiny. Mąż będzie miał okazję spotkać się z całą rodzinką.



Tak się ułożyło, że w dnu wyjazdu męża szłam na ślub przyjaciółki... później na poprawiny... sama. A teraz mąż wraca i też idę na ślub... na szczęście na poprawiny idę już ze swoimi chłopakami :)

Jeszcze na koniec kilka fotek... Artura oczywiście :)


Idziemy na spacer.



Nudy w tej huśtawce... trzeba uciąć sobie komara :)


8 komentarzy:

  1. Arturek przekochany!Fajnie,że Pan Mąż wraca wreszcie się sobą nacieszycie i imprezka będzie fajniejsza:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj pamiętam to uczucie:D
    Cieszę się z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to trzeba przeżyć, żeby wiedzieć jakie to uczucie szczęścia :)

      Usuń
  3. Ale ten czas szybko zleciał. Dopiero co Twój M wyjeżdżał, a już jutro wraca :)
    Artur na pewno nie zapomniał taty i na pewno ucieszy się na jego widok :)
    Życzę udanych poprawin we trójkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas szybko leci. Mam nadzieję, że Artur będzie wniebowzięty tak jak ja :)

      Usuń
  4. ale duzy juz chlopczyk :)sliczny!

    OdpowiedzUsuń
  5. przyjemności we trójke Wam życze :) na pewno jesteś teraz mega szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. To my tu już głowy nie zawracamy, nacieszcie się sobą ile się da :)
    Ps. Arturek słodziutki!

    OdpowiedzUsuń