Wyjeżdżam

Jadę z Arturem do mojej mamy i babci... niby też do blokowisk, ale zawsze to jakaś zmiana i inaczej spędzony czas. Muszę jechać choć na parę dni, na tydzień, dwa... nie wiem... zaczynam bardzo tęsknić... wieczorami ryczę w poduszkę... niby codziennie z kimś się spotykam, ale kiedy przychodzi wieczór, Artur sobie już słodko śpi, zabawki uprzątnięte stoją na swoim miejscu, siadam w pokoju i robi się jakoś tak strasznie smutno i pusto.

Tam nie będzie takiej okazji na żale...

Tak wiec pakuję się i zmykam.
Nie sądziłam, że to kiedyś powiem-i godzę się na baty od Was za to co powiem- ale niech te wakacje się już kończą... niech będzie już ten cholerny sierpień, a najlepiej 26 sierpnia.

2 komentarze:

  1. Anonimowy7/12/2012

    Rozumiem Cię doskonale. Akurat mój Małżonek rano wyjechał do Warszawy i wraca jutro późnym wieczorem, ale też za nim tęsknię.
    W ciągu dnia była moja koleżanka z córką i był ktoś..a teraz..oglądam powtórki seriali, czytam i gram na kompie... Niby jest blisko, bo tylko w Wwie, ale sama świadomość... no i w nocy boję się sama zostawać mimo mieszkania w bloku..
    Pozdrawiam cieplutko i napisz od czasu do czasu co u Was!
    Anula

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem co czujesz, też przez to przeszłam i dalam radę ty też dasz! zobaczysz jak to szybko zleci, czas szybciutko mija.. trzymaj się, dobrze, że jedziesz do mamy będzie ci raźniej i łatwiej trochę..

    OdpowiedzUsuń