Jak wykarmić dziecko i nie zwariować

Artur na początku jadł jedzenie ze słoiczków. Podczas rozszerzania diety, kiedy to zapodawałam nowe produkty, inne niż mleko, nie widziałam sensu gotowania tak małych ilości. Ale kiedy Arturo zaczął zjadać dziennie jeden mały słoiczek obiadku i jeden słoiczek deserku to wąż znajdujący się w mojej kieszeni dawał o sobie znać... na dłuższą metę nie dałabym finansowo rady, tym bardziej, że mój synek się teraz rozjadł i zjada obiadek wielkości dużego słoiczka, a i owoce też pochłania w większych porcjach. Tak więc od około 7 miesiąca życia Artur jest na mojej kuchni.

Na początku musiałam obmyślić plan... nie miałam zamiaru codziennie gotować obiadków... ale bałam się wekować... nigdy tego nie robiłam i bałam się, że coś zrobię nie tak i obiadki się popsują. Postanowiłam mrozić. Uwielbiam mrozić. Wszystko... oczywiście w granicach rozsądku. Zostanie trochę zupy czy jakiegoś sosu, a wiem, że jutro już tego nie zjemy bo przygotowuję coś innego - w pojemnik i hyc do zamrażalnika. Przychodzi dzień, że moje mrożonki ratują nam tyłek.. to znaczy bardziej nasze żołądki.

Tak więc miałam już plan mrożenia, ale nie wiedziałam jak to zrobić, żeby Artur nie jadł codziennie tego samego obiadku... a nad czterema garami na raz nie chciało mi się stać. Koleżanka doradziła mi, żebym ugotowała zupę bazową, a później w miarę możliwości porobiła "kostki smakowe" z kalafiora, brokuły i innych warzyw. No i ten sposób mi bardzo podpasywał. Oczywiście moja koleżanka Ameryki nie odkryła, bo tak robi dużo matek... ale ja nie wymyśliłabym tego sama :)
I dlatego piszę bo nóż widelec komuś jeszcze podpasuje ten sposób.

Zupa bazowa

Zupę bazową gotuję na mięsku (cielęcina, królik, kurczak - zamiennie)... trzeba pamiętać, że dzieciom do 7 miesiąca należy gotować mięsku osobno... mnie to ominęło. Jeśli chodzi o ilość mięsa to gotuję na oko, tak, żebym miała na około 10 porcji,  nie waruję z ważeniem...raz będzie więcej, raz mniej, bez przesady... ja jakoś się uchowałam i żyję, a moja mama na pewno nie zwracała uwagi ile zjadałam dziennie mięcha :)
Do zupy dodaję
  • 3-4 marchewki, 
  • 2 pietruszki, 
  • 1/4 selera (jeśli jest mały to 1/2), 
  • 1/3 pora (lub cebulę),
  • pod koniec gotowania dodaję natkę pietruszki, koperek lub bazylię - z bazylią trzeba uważać bo jest dozwolona od 9 miesiąca.
Wcześniej wszystko gotowałam do miękkości i miksowałam na papkę. Teraz miksuję tylko mięsko z porem lub cebulą, a resztę traktuję niedbale widelcem. Jeśli wyjdzie nam za dużo wywaru warto go odlać przed miksowaniem i ewentualne dolewać w miarę potrzeb, żeby obiadek nie był za rzadki. A co robię z wywarem, który mi został? Mrożę :)

Kostki smakowe

Gotuję w niewielkiej ilości wody kalafior (lub brokuł, buraczki, cukinię, kabaczek itp odpowiednio do wieku maluszka) i go miksuję... teraz bym go potraktowała widelcem, ale robiłam za czasów, kiedy Artur reagował odruchem wymiotnym na grudki. I taką paćkę kalafiorową (lub inną warzywną) wkładam do pojemniczka na kostki lodu, zamrażam, wyjmuję z pojemniczków i wkładam do podpisanej torebki z suwaczkiem. Wkładam torebkę do zamrażalnika i korzystam według potrzeb.

Ja posiadam cztery rodzaje kostek - kalafiorowe, brokułowe, buraczkowe i cukiniowe. I tym sposobem Artur ma codziennie inne danie - rozmrażam zupę bazową i jakąś kostkę smakową.
Poza tym jeśli gotuję dla nas, dorosłych, makaron, kaszę, ryż lub ziemniaki to wtedy dodaję do obiadku Artura.
Dlatego zupa bazowa nie ma ziemniaków czy jednego określonego produktu z węglowodanów, co by można było dodać do niej zawsze coś innego... nawet z talerza dorosłych.
Należy pamiętać też, żeby mrozić mniejsze porcje zupy bazowej niż dziecko potrafi wszamać na raz, bo później dodaje się kostki i inne dodatki i wychodzi całkiem solidna porcja obiadku. 

Owoce też można kostkować

I to wcale nie jest taki głupi pomysł. Mój Artur zjada 3-4 kostki owocowe, zależy czy podaję mu z ryżem lub innym węglowodanem czy same. Rano wyciągam z zamrażalnika kostkę jabłkową, brzoskwiniową i bananową i Arturo ma deserek jak się patrzy.
Mrożę w kostkach też kilkuskładnikowe deserki.
Kilka z nich zamieściłam TUTAJ


A tutaj wersja obrazkowa jak się robi kostki smakowe (na przykładzie malinowych)

Powszechnie znane pojemniki do robienia kostek lodu



Uprzednio podpisana torebka z suwaczkiem, tak zwana Zipper



Tak wyglądają maliny, delikatnie podgotowane z cukrem i przetarte przez sito - bez cukru kwaśne jak cholera, nie lubuje się w białych używkach, jeśli chodzi o kuchnię  dla maluszka, ale tutaj musiałam sypnąć.



Kostki malinowe wylądowały w zamrażalniku



A tak wyglądają już gotowe do przechowywania










13 komentarzy:

  1. Super przydatny post, sama niedługo będę rozszerzać Antosiową dietę i nie wiedziałam jak do tego podejść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł, chyba skorzystam, bo ja gotuje Miłoszowi codziennie obiady a na tym gorącu to mnie już coś trafia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie? Naprawdę ogromnie Cię podziwiam.

      Usuń
    2. tak!!! codziennie i sama nie raz się zastanawiam dlaczego ja to robię, ale chyba nie miałam jakiegoś systemu, a teraz dzięki Tobie baaaaardzo ułatwię sobie życie:) Dziękuje

      Usuń
  3. po przeczytaniu Twojego posta sprzedałam sposób Tacie, bo to w większości on będzie działał w kuchni :)
    dzięki :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. no fajny pomysł, słyszałam, ze dużo mam tak robi. chyba musze spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pomysł. My własnie przeszliśmy na jedzenie domowe, ponieważ Jaś zjadał 3-4 słoiczki dziennie i koszty były ogromne. Na pewno spróbuję skorzystać z Twojego pomysłu :)
    Pozdrawiam
    Stefanka

    OdpowiedzUsuń
  6. No i tu znalazlam wszystkie odpowiedzi. My gotujemy bliznaikom raz w tygodniu - niedziela wieczor to prawdziwa fabryka. Gotujemy bo nie lubie przetwozonych i zakonserwowanych dan ze sliczkow (chociaz uzywamy na przyklad w podrozy). My wkladamy jedzonko wlasnie do ty sloiczkow i mrozimy, ale duzo miejsca zajmuje w lodowce, potem wszystko do mycia itd. Fajny pomysl, naprawde, ciesze sie ze to przeczytalam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale super!!!
    Odgapię jeśli można.

    Serdecznie pozdrawiam!
    A.
    http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo! Dobre:)
    Ja gotuję zupki, miksuję tak, by nie były tak do końca papkowate i wkładam do słoiczków po gotowych daniach i do zamrażalnika:) Też daj radę:) Teraz jednak zastanawiamy się nad przejściem choćby częściowo na BLW - częściowo, bo czasem Hania jeździ ze mną do pracy i wyjścia nie ma - muszę ją nakarmić sprawnie i szybko;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde!!!! Rewelacja! Dlaczego ja rok temu na to nie wpadłam??? Aż wypieków na buzi dostałam od czytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci pomogłam :) Cieszę się :)

      Usuń
  10. No rewelacyjny pomysł z tymi kostkami:) Na pewno wypróbuję ten patent teraz kiedy rozszerzam dietę Ali:)

    Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń